poniedziałek, 2 grudnia 2013

Rozdział 12

< oczami Harry'ego >

Zadzwonił dzwonek do drzwi. Stwierdziłem, że to pewnie Zayn zapomniał lusterka i musieli się wrócić. Jednak gdy Lou wstał i wpuścił gościa do środka, poczułem, jak moje serce na chwilę przestało bić. W progu salonu stała moja była dziewczyna, Julie. Zacisnąłem zęby. Naprawdę, gdybym mógł, zrobił bym wszystko, aby ta chwila nigdy nie nadeszła. A zwłaszcza, żeby nie zdarzyło się to w momencie, kiedy Nicole jest przy mnie. Dziewczyna wyraźnie wyczuła zmianę atmosfery, bo cała zesztywniała, choć nie wiem dokładnie, z jakiego powodu. W głębi serca, bardzo się bałem dalszego rozwoju wydarzeń. Zacisnąłem dłoń na ręce Nicole i posłałem przybyszce mordercze spojrzenie.

- Cześć, Harry. Zauważyłam, że od paru dni bywa u ciebie jakaś Barbie - powiedziała Julie jadowitym tonem. Spiorunowałem ją wzrokiem.
- Nie twoja sprawa - mruknąłem.
- Tak uważasz? A mi się wydaje, że jednak moja. Poza tym, wiesz, stęskniłam się za tobą. Tak bardzo mi brakuje tych naszych pocałunków, imprez, wspólnych nocy... - to ostatnie zdanie niemalże wyszeptała, patrząc zawistnie w stronę Nicole. Miałem wrażenie, że zaraz wydarzy się coś bardzo, ale to bardzo złego. Chłopaki chyba też to wyczuli, bo Niall ostrożnie wymknął się do kuchni, a Maddie stanęła w korytarzu, tuż obok Louis'a. 

- To koniec, Julie. Zerwałem z Tobą, nic mnie już nie obchodzisz.
- Ach tak? - spytała, podchodząc bliżej. - Gdybym Cię nie obchodziła, nawet byś się nie przejął moim przyjściem. A tu proszę, gawędzimy sobie od dobrych pięciu minut... Ależ romantycznie, nie sądzisz? - zapytała słodkim głosem.
- Masz nieco spaczone pojęcie romantyzmu, skoro tak uważasz - odparłem, na co Maddie lekko uniosła kąciki ust, a Lou położył jej dłoń na ramieniu, dając jej tym samym znak, że to nie najlepsza chwila na śmiech. Poczułem dreszcz satysfakcji, gdy Julie zrzedła mina. Szybko jednak się opanowała, po czym popatrzyła na mnie namiętnym wzrokiem, nachylając się w moją stronę. Miała na sobie krótką czarną bluzkę, z dużym dekoltem i dżinsową mini spódniczkę. Stanowczo nie miałem ochoty jej teraz oglądać w takim stroju. Wyciągnęła rękę i zmysłowo pogładziła mnie palcem wskazującym po policzku. Aż się we mnie zagotowało. Już miałem wstać i się nią zająć, kiedy stało się coś, czego zupełnie się nie spodziewałem. Nicole zerwała się z kanapy i mocnym ruchem odepchnęła rękę Julie ode mnie, aż tamta jęknęła, może nie tyle z bólu, co z zaskoczenia.

- Łapy precz od mojego chłopaka, ty szmato! - warknęła Nicole, mierząc dziewczynę wzrokiem godnym bazyliszka. Julie zamrugała i uniosła brwi, w geście totalnego niedowierzania.
- Jak... jak ty mnie nazwałaś?! - zapytała z oburzeniem.
- Tak jak słyszałaś. A co, głucha jesteś? Wybacz, zupełnie zapomniałam. Może ci przeliterować? - głos Nicole wręcz ociekał jadem. Otworzyłem szeroko oczy. Takiego słownictwa po mojej niewinnej, delikatnej dziewczynie się nie spodziewałem. Ale kto wie, jakie słowa padną tu za kilka sekund? Julie poczerwieniała na twarzy. Nicole stanęła na przeciwko niej. Przez chwilę mierzyły się wzrokiem.
- I co on w tobie widzi? Nie dość, że brzydka, to jeszcze tępa. Blondynki ci się zachciało, co, Styles? Czarne i rude już ci się znudziły?! Coraz wyżej stawiasz poprzeczkę, kotku. Ale wiesz, w końcu jakaś cię rzuci. - cedziła Julie, próbując wyprowadzić któreś z nas z równowagi. Nicole jednak nie dała się zwieść.
- Ktoś tu ma chyba nieco zawyżone poczucie własnej wartości. Myślę, że pasowałoby to zmienić - uśmiechnęła się uroczo do Julie, co jeszcze bardziej ją rozwścieczyło.
- Chyba ty - syknęła przez zęby.
- Nie sądzę. Na chwilę obecną, to Ty jesteś jedyną niemile widzianą osobą w tym domu, co więcej, wparadowałaś tu bez zaproszenia, a teraz panoszysz się, jakbyś była u siebie. Pozwalasz sobie na zbyt dużo.
- Cóż, kiedyś było inaczej. 
- Słusznie. Kiedyś. Gdybyś bardziej uważała na lekcjach języka polskiego, wiedziałabyś, że to czas przeszły - Nicole wydęła wargi w uśmiechu. Jej mina mówiła wszystko. Julie od początku znajdowała się na przegranej pozycji, tylko jeszcze o tym nie wiedziała. Nicole natomiast, była tego świadoma, aż za dobrze.
- Nawet jeśli, to bez znaczenia. Wiesz, Harry jest doskonały w łóżku. Pamiętam, jak w zaledwie zeszłą sobotę, obudziłam się, a on przyciągnął mnie do siebie, tak mocno, namiętnie... Ach, to było piękne. A potem, jego dłonie zjechały mi po plecach coraz niżej i niżej... - Julie zmysłowo przeciągnęła językiem po dolnej wardze. Tego Nicole było za wiele. Z całym impetem rzuciła się na Julie, przewalając ją na podłogę. Przez chwilę obie dziewczyny tarzały się po podłodze, potem usłyszałem tylko przeraźliwy wrzask Julie i warknięcia Nicole, która Lou odciągał za nadgarstki. 
- Ty jesteś jakaś nienormalna! Lecz się, wariatko! - prychała Julie, kierując się w stronę drzwi. Miała podbite oko, a na jej policzku i rękach widniały szramy, z których ciekła krew. 
- Masz jak w banku, że moja noga nigdy więcej nie stanie w tym domu! - krzyknęła, po czym opuściła dom.
- Ja ci zaraz dam wariatko! Ty szmato, ty idiotko, ty... - darła się za nią Nicole. Kilka minut później zaczęła tracić głos, więc zamilkła. Louis puścił jej ręce. Maddie z bólem w oczach patrzyła na przyjaciółkę, zaś Lou czekał na moją reakcję. Byłem w szoku. Moja ukochana dziewczyna była cała we krwi, miała podrapane ręce i pękniętą wargę. Wyglądała okropnie. Miałem ochotę wziąć ją w ramiona i już nigdy nie puszczać. To, co przed chwilą zrobiła wymagało ogromnej odwagi, determinacji i ciętego języka, a u niej to raczej rzadkość. Właśnie chciałem wstać i ją przytulić, ale ona mnie uprzedziła. Tyle, że to, co usłyszałem, nie było tym, co myślałem, że usłyszę.
- Harry, jak mogłeś? Nawet nie zaprzeczyłeś jej słowom, nie poparłeś mnie... - jej niebieskie oczy wypełniły się łzami, a tusz spłynął po policzkach. 
- Nicole, to nie tak... - wstałem z kanapy, wyciągając ręce w jej stronę, lecz ona mnie odepchnęła. Spojrzała na mnie, a następnie ruszyła do korytarza.
- Nie tłumacz się. Nie chcę Cię więcej widzieć - wykrztusiła przez łzy. Ostatnim, co widziałem, były jej jasne włosy i zamykające się z trzaskiem drzwi.

---------------------------------------------------------------------------------------------------------

Witajcie, kochani ! Wiem, że bardzo długo mnie tu nie było (jakieś półtora roku, ale to szczegół xd), dlatego też postaram się nadrobić zaległości ;) Mam nadzieję, że rozdział się wam spodobał :D Proszę, czytajcie i komentujcie! Tak wgl, cieszę się, że znów coś dodałam, bo szczerze mówiąc całkiem zapomniałam o tym blogu xD Pozdro dla wszystkich Directioner! ;** <33

Iskierka ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz