wtorek, 24 kwietnia 2012

Rozdział 10

< oczami Nicole >

Razem z Harrym z resztą chłopaków siedzieliśmy na kanapie w salonie i oglądaliśmy TV. Ponieważ nie leciało nic ciekawego, szybko się znudziłam. Wzięłam Maddie za rękę i pociągnęłam ją do kuchni.
- Co jest, Nicole? - spytała z wyrzutem.
- Nic. Ale nie ma żadnego fajnego filmu w telewizji i mi się nudzi. Pomyślałam, że może gdzieś pójdziemy, na zakupy czy coś - powiedziałam. Maddie popatrzyła na mnie, potem w stronę salonu, a następnie westchnęła.
- No dobra. Ale idziemy z chłopakami - zdecydowała.
- Niech ci będzie. Przyda im się trochę ruchu - uśmiechnęłam się i wróciłyśmy do pokoju.
- Harry, ja i Maddie idziemy na zakupy, może pójdziesz z nami? - spytałam. 
- Mogę iść. Ale głowa mnie jeszcze boli - powiedział, wstając z kanapy.
- Przeżyjesz - stwierdziłam optymistycznie.
- Idę z wami - powiedział Zayn, również wstając. Wtedy obudził się Niall. Przeciągnął się, po czym szybko zerwał się na nogi.
- Która godzina? Już było śniadanie? Czemu nikt mnie nie obudził?! - krzyknął Niall i wszyscy się zaśmialiśmy.
- Zjemy na mieście. Idziesz z nami na zakupy? - zapytałam. 
- Chętnie, ale po drodze wchodzimy do pizzerii, bo jestem strasznie głodny - powiedział.
- Jak zawsze, Nialler. Czy Tobie tylko żarcie w głowie? - powiedziałam wesoło, a Niall się uśmiechnął. Jakiś czas później byliśmy już gotowi do wyjścia. Brakowało tylko Maddie, która pobiegła na górę budzić Louisa. Po chwili oboje zeszli na dół i opuściliśmy dom.
Oczywiście, naszym pierwszym celem była najbliższa pizzeria. Jakąś godzinę później chodziliśmy po różnych sklepach z ubraniami, książkami itp. Niestety, zapomniałam, że moi przyjaciele to również chłopaki z One Direction. Po wyjściu na ulicę wokół nas zaroiło się od ich fanek. Harry dał kilka autografów, a potem złapał mnie za rękę i uciekliśmy do jakiegoś sklepu. Schowaliśmy się do przymierzalni, lecz na szczęście nikt za nami nie biegł. Zdyszani wyszliśmy z przebieralni i roześmialiśmy się.
- To było niezłe - powiedziałam, a Harry mnie pocałował.
- Wiem. Nie po to mam czas wolny, żeby podpisywać autografy. Chcę go spędzić z moją dziewczyną i przyjaciółmi - opowiedział Harry i przytulił mnie. Nagle zadzwonił jego telefon. Chłopak przyłożył go do ucha.

< oczami Harry'ego >

- Tak? - powiedziałem do słuchawki.
- Harry, gdzie wy jesteście? - usłyszałem głos Lou. On też ciężko dyszał.
- W sklepie z ubraniami. A Wy? - spytałem.
- My? My siedzimy w krzakach, w parku niedaleko naszego domu. Próbowaliśmy uciec jak wy, ale fani gonili nas, aż do parku. Dopiero tu ich zgubiliśmy - powiedział Louis.
- Przyjdźcie do lodziarni w pobliżu Hyde Parku. Tam się spotkamy - zarządziłem i rozłączyłem się. Razem z Nicole ruszyliśmy w stronę lodziarni. Kilka minut później zobaczyłem chłopaków i Maddie, biegnących w naszą stronę. Razem weszliśmy do lodziarni, a chwile potem opuściliśmy ją z lodami w ręku. Cały dzień włóczyliśmy się po mieście, dopiero wieczorem wróciliśmy do domu. Odprowadziłem Nicole do domu, a następnie zawróciłem do siebie.

< oczami Louisa >

Ja też odprowadziłem Maddie pod dom. 
- Podobało ci się dzisiaj? - spytałem.
- No. Fajnie było. Dziękuję Ci za dzisiejszy dzień i za wczoraj. Naprawdę dobrze się bawiłam - powiedziała, a potem wtuliła się we mnie. Pocałowałem ją i patrzyłem jak znika za drzwiami. Wolnym krokiem ruszyłem do domu, na niebie świeciły gwiazdy, a w powietrzu pachniało latem...
                                                                                                   
Sorry, że taki krótki, ale zmęczona dziś jestem i może jutro dodam dłuższy ;) 

piątek, 20 kwietnia 2012

Rozdział 9

< oczami Nicole >


Obudziłam się z potwornym bólem głowy. Przeciągnęłam się i ze zdziwieniem stwierdziłam, że bolą mnie również plecy. Rozejrzałam się po pokoju. Leżałam na dywanie w salonie, a przy mnie leżał Harry. Przypomniało mi się, co ja tu robię. Wczoraj była impreza, chłopcy się upili i podejrzewam, że ja też musiałam być nieźle pijana, skoro usnęłam na podłodze. Wstałam szybko i omiotłam salon wzrokiem. Koło stołu spał na podłodze Zayn, wszędzie walały się poduszki, a na stoliku były resztki jedzenia, puste szklanki i śmieci. Będę musiała to wysprzątać, ale to już po śniadaniu. Poszłam do łazienki trochę się ogarnąć. Umyłam zęby i twarz, uczesałam włosy i nałożyłam delikatny makijaż. Kiedy wyszłam z łazienki i udałam się do kuchni, w korytarzu zobaczyłam potłuczony wazon. Odruchowo złapałam się za głowę. Obok stłuczonego wazonu spał Louis. Zaśmiałam się. Musiał wleźć na niego, gdy chodził pijany po ciemku. Poszłam do kuchni i zaczęłam robić śniadanie. Gdy już wszystko rozłożyłam na stole w kuchni, postanowiłam sprzątnąć salon. Brudne naczynia włożyłam do zmywarki, śmieci wrzuciłam do kosza, a kanapę przykryłam narzutą i ułożyłam poduszki. Potem lekko prysnęłam odświeżaczem powietrza, żeby nie było czuć alkoholu i otworzyłam okna, aby przewietrzyć. Po chwili obudził się Harry. Popatrzył na mnie, po czym wstał z podłogi.


< oczami Harry'ego >


Kiedy wstałem, zakręciło mi się w głowie. Zachwiałem się i opadłem na kanapę. Wszystkie kości mnie bolały, a o głowie to już nie mówię. Myślałem, że teraz będę musiał ogarnąć cały syf po wczorajszej imprezie, ale jak widać, Nicole już to zrobiła. Salon błyszczał czystością. Tym razem nie przeszkadzał mi porządek. Cieszyłem się,  że to nie ja musiałem sprzątać. Zayn spał koło stołu, więc dużym krokiem go ominąłem i podszedłem do Nicole, która stała przy parapecie i wyglądała przez okno.
- Hej, skarbie - powiedziałem czule. Ona uśmiechnęła się i pocałowała mnie.
- Witaj, kochanie. Dobrze się czujesz? - spytała. Skrzywiłem się i odpowiedziałem, że czuję się fatalnie. Nicole poszła do kuchni, a po chwili wróciła, niosąc szklankę z wodą i jakieś tabletki.
- Masz, to ci pomoże. Sama też je wzięłam - powiedziała i podała mi lekarstwa. Jakiś czas po tym, ból głowy ustąpił. Poczułem się lepiej. Poszedłem do kuchni, by zjeść śniadanie. Na stole było wszystko gotowe, więc nic nie mówiłem, tylko zabrałem się za jedzenie. Nicole siedziała obok mnie i również jadła śniadanie. Kilka minut później usłyszałem kroki na schodach, a zaraz potem do kuchni wszedł Liam i Maddie. Dziewczyny uściskały się, po czym razem zasiadły do śniadania. Liam zajął miejsce obok mnie.
- I jak po imprezie, Harry? - zapytał.
- Masakra. Wszystko mnie boli i nic nie pamiętam - powiedziałem. Wtedy do kuchni weszli Louis i Zayn. Usiedli przy stole i zaczęli jeść. 
- Mój łeb, dajcie mi coś bo zaraz odlecę - jęknął Lou, a Nicole podała mu tabletki i wodę.
- Ja też chcę. Głowa mnie tak napierdala, że nie mogę - powiedział Zayn, krzywiąc się. Każdy z nas dostał po tabletce i szklance wody, oprócz Liama i Maddie, którzy czuli się świetnie.
- Co to był za wazon w korytarzu? - spytała Maddie.
- Lou chodził po ciemku po domu, śpiewał coś pod nosem i co chwilę w coś wchodził. Gdy już prawie zasypiałem, usłyszałem dźwięk tłuczonego szkła i głośny huk. Podejrzewam, że to Louis wpadł na wazon, a ten wywrócił się razem z nim. W ten oto sposób wazon się zbił, a Louis spał na podłodze w korytarzu - wyjaśniłem. Lou spojrzał na mnie nieobecnym wzrokiem, a następnie poszedł na górę się przespać. Przy stole brakował jeszcze Niall'a, ale on spał słodko na kanapie w salonie, więc nie chciałem go budzić. 
- A co reszta robiła? - spytałem Liam'a.
- Cóż, śmiałem się z was jak nigdy. Louis gonił Zayna, krzycząc Avada Kedavra!, a Zayn uciekał, twierdząc, że goni go sam Lord Voldemort. Potem Lou oświadczył się Maddie... - Liam spojrzał na dziewczynę, ale ona pokręciła ze śmiechem głową.
- Następnie Niall zjadł pizze z wszelkimi możliwymi dodatkami i sosami, a potem popił to winem i usnął. Co niektórzy mieli takiego kaca, że posnęli na podłodze. Ty, Harry tańczyłeś z Nicole, a wasze umiejętności taneczne po czterech kieliszkach wina i co najmniej dwóch piwach, przechodziły wszelkie granice. Na koniec wy również zasnęliście na dywanie, a ja i Maddie poszliśmy do pokoi na górze - zakończył Liam, a ja patrzyłem na Nicole, która nie mogła uwierzyć w słowa Liam'a. Po chwili wszyscy zaczęliśmy się z tego śmiać i kończyliśmy śniadanie. Liam sprzątnął ze stołu, ja zebrałem kawałki stłuczonego wazonu i wrzuciłem je do kosza, a dziewczyny umyły naczynia. Potem wszyscy poszliśmy do salonu i oglądaliśmy jakieś filmy w TV.
                                                                                                             
Przepraszam, ale na razie tyle. Może wieczorem dodam jeszcze jeden ;) Buziaki ;**

czwartek, 19 kwietnia 2012

Rozdział 8

< oczami Harry'ego >


Kiedy zeszliśmy na dół, impreza już trwała. Zayn puścił muzykę, a Liam nalał każdemu po lampce wina. Uśmiechnąłem się i razem z Lou poszliśmy do salonu. Cały czas rozmawialiśmy i śmialiśmy się. Liam i Zayn sięgnęli po piwo, po chwili dołączyli do nich pozostali. Ja też postanowiłem się napić, żeby zapomnieć o nerwach i przesadnym porządku, który panował w całym domu. Niespełna pół godziny później, wszyscy byliśmy już nieźle wstawieni, Lou, Zayn i Niall najbardziej. Maddie i Nicole siedziały na kanapie i popijały pepsi, a ja i Liam patrzyliśmy, co robią chłopcy. W tym towarzystwie, chyba tylko Liam i dziewczyny byli trzeźwi, bo mi alkohol też uderzył do głowy. W radiu puścili jakiś szybki kawałek, więc Louis zerwał się na środek salonu i zaczął tańczyć, robiąc przedziwne akrobacje. Zawodził przy tym niesamowicie. Następnie zaczął kręcić się w kółko, jęcząc przy tym, że robi samolocik. Wszyscy zaczęliśmy się śmiać, a kilka minut później, Lou opadł na podłogę. Szybko jednak się podniósł, a potem wyciągnął mnie i Zayna na 'parkiet'.
- A teraz ręce w górę i kręcimy bioderkami! - darł się Lou, a ja i reszta siedząca na sofie pokładaliśmy się ze śmiechu. Zayn jednak był tak zalany, że przyłączył się do Louisa i wspólnie odwalali jakieś wygibańce na podłodze. Patrząc na nich, sam miałem ochotę potańczyć, ale bałem się, że źle się to wszystko skończy. Zerknąłem na Liam'a, który siedział na fotelu, pijąc piwo, a potem na Nicole. Rozmawiała z Maddie i głośno się się śmiała. W tym momencie cała złość na nią mi przeszła. Usiadłem obok niej na kanapie i objąłem ją. Spojrzała na mnie nieufnie, ale zaraz potem przytuliła się do mnie. Siedzieliśmy przytuleni na kanapie, obok Nicole siedziała Maddie i z błyskiem w oczach obserwowała Louisa. Śmiała się z niego, jak gadał niestworzone rzeczy. W pewnym momencie podszedł do niej i zapytał, czy za niego wyjdzie. Maddie otworzyła szeroko oczy i pokręciła ze śmiechem głową.
- Lou, pogadamy rano, jak będziesz trzeźwy - powiedziała, a on popatrzył na nią tępo i wrócił do tańca z Zaynem. W końcu Zayn zaczął biegać po pokoju, krzycząc przy tym, że ściga go Lord Voldemort, a Louis chwiejnym krokiem gonił za nim, wołając Avada Kedavra! Skończyło się na tym, że Zayn potknął się o poduszkę leżącą na podłodze i się wywrócił i potem już nie wstał. Louis zaś łaził po pokoju w poszukiwaniu swojego delikwenta, mamrocząc pod nosem coś niezrozumiałego. Nagle usłyszałem jakieś hałasy dobiegające z kuchni. Zanim wstałem, aby zobaczyć co się dzieje, do salonu wbiegł Niall, cały w mące ziemniaczanej. Maddie zakryła usta ręką, aby powstrzymać śmiech, ja siedziałem zdezorientowany na sofie, a siedzącej obok mnie Nicole opadła szczęka.
- Zapomniałam schować mąki do szafki... - powiedziała cicho. 
- To była mąka?! Ja myślałem, że to cukier! - krzyknął Niall, strzepując z siebie mąkę. Chwilę później usiadł obok nas i wziął się za jedzenie. Patrzyłem ze zdziwieniem, jak na pizzę nakłada sobie żelki, chipsy i polewa to majonezem. Ja bym czegoś takiego nie przełknął. Nicole skrzywiła się, gdy Nialler na raz połknął cały posiłek. Następnie sięgnął po wino, wypił chyba z trzy kieliszki, a przy czwartym już nie wiedział, co się z nim dzieje. Odłożyłem kieliszek na stół, a Niall położył się na drugiej kanapie i zasnął. Spojrzałem na zegarek. Dochodziła 23. Wypiłem dwie lampki wina, a gdy chciałem brać czwartą, Nicole wzięła mnie za rękę i pociągnęła na parkiet. Tańczyliśmy po pijaku jak nienormalni, śmialiśmy się i śpiewaliśmy coś niewyraźnie. W pewnym momencie Nicole weszła na Zayna śpiącego na podłodze, zamachała rękami i przewróciła się, a ja razem z nią. Oboje byliśmy tak zalani, że gadaliśmy jakieś pierdoły. Godzinę później Liam odprowadził Maddie do któregoś pokoju na górze, zgasił światło w salonie i poszedł spać. Ja leżałem na dywanie obok Nicole, całowaliśmy się przez chwilę, od czasu do czasu zerkając na Louisa błądzącego w ciemnościach po domu. Lou chodził to po salonie, to po kuchni, to po korytarzu, mruczał przy tym jakieś piosenki i co chwilę w coś wchodził. Gdy już prawie spałem, przytulony do Nicole, usłyszałem głośny trzask tłuczonego szkła. Coś się zbiło, a potem było słychać głośne łup! i zapadła cisza. Po długiej i głośnej imprezie wreszcie zapadła noc.
                                                                                         
Na dzisiaj tyle, bo więcej już nie zdążę ;) Proszę o komentarze! ;** 

poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Rozdział 7

< oczami Harrego >


Usłyszałem, jak do mieszkania wbiła reszta chłopaków. Liam, wszedł do salonu, rozejrzał się, a potem ujrzał mnie, leżącego na podłodze przy oknie. Pozostali szybko do mnie podbiegli i kucnęli wokół.
- Hazza, co Ci się stało? - spytał Zayn z poważną miną. 
- Łeb mi pęka, nie wiem już, co robić, słabo mi z nerwów, czekam tylko, aż przyjdzie Louis i wyrzuci mnie z domu - powiedziałem ponuro. 
- Stary, zrobiłeś porządki? - spytał Niall, rozglądając się po pokoju. 
- Po pierwsze, to nie ja. A po drugie, to módlcie się, żeby to tylko były porządki.
- Harry, powiedz nam spokojnie co się stało. Widzę przecież, że masz doła - powiedział Liam z troską. Wtem dobiegł mnie z kuchni głos Nicole.
- Harry, skarbie, pomożesz mi? - spytała słodkim głosem. Chwyciłem poduszkę z kanapy i zasłoniłem nią twarz.
- Zabierzcie ją ode mnie - wymamrotałem niewyraźnie. 
- Nicole? Przecież to twoja dziewczyna. Jak Ty możesz chcieć się jej pozbyć? - zapytał Zayn, a ja walnąłem go poduszką.
- Idźcie do swoich pokoi, to zobaczycie, jak mogę - warknąłem i wstałem z podłogi. Chłopaki w podskokach pobiegli na górę, a po chwili usłyszałem głośny wrzask Zayna i żałosne zawodzenie Niallera.
- Mój pokój! Co się z nim stało?! - wrzeszczał Zayn.
- Mój śmietnik z podłogi zniknął! Ja chcę go z powrotem! - jęczał Niall. Liam wstał i też chciał pójść do swojego pokoju, ale powstrzymałem go, mówiąc że u niego nic się nie zmieniło.
- W naszym domu nareszcie jest czysto - stwierdził ze zdziwieniem Liam.
- Za czysto jak dla mnie i dla Lou - odpowiedziałem.
- Czy to wszystko sprawka Nicole? - spytał Liam. Weszliśmy do kuchni, blat zastawiony był miskami z chipsami, żelkami i chrupkami, były talerze pełne kanapek, jakieś przeróżne sałatki, wielka pizza, soki, pepsi i alkohol. Liam wyglądał, jakby zobaczył ducha.
- Jak widzisz tak - odparłem, a Liamowi opadła szczęka. Wziąłem go pod ramię i chciałem wyprowadzić z kuchni, ale Nicole przytrzymała mnie za łokieć.
- A Ty dokąd?! - spytała z oburzeniem. - Masz to wszystko zanieść na stół do salonu! - nakazała. Wyrwałem się jej i poszedłem z Liamem w stronę salonu. Na korytarzu dołączyli do nas Zayn i Niall. Wtedy drzwi do domu otworzyły się i wszedł Louis z jakąś dziewczyną. Pociągnął nosem, skrzywił się, a gdy już myślałem, że będzie krzyczał, on uśmiechnął się ciepło. Lecz mimo wszelkich starań, każdy z nas doskonale wiedział , że Lou udaje. 
- Chłopaki, przedstawiam wam Maddie - powiedział na wstępie. Nagle z kuchni wybiegła Nicole, cała w mące i  z majonezem na twarzy. Zaczęliśmy się śmiać, a ona to zignorowała i przytuliła dziewczynę Louisa.
- Maddie! Co Ty tu robisz?! - wykrzyknęła radośnie, a potem obie zaczęły się przytulać i cieszyć.
- Nicole, mogłabym Ci zadać to samo pytanie! Ja jestem dziewczyną Louisa - powiedziała Maddie.
- A ja dziewczyną Harrego - pisnęła szczęśliwa Nicole i przytuliła Maddie.
- To wy się znacie? - spytał zdezorientowany Louis.
- Jesteśmy najlepszymi przyjaciółkami - powiedziała Maddie, otrzepując bluzkę z mąki. - Fuj, Nicki, obrudziłaś mnie - skarciła przyjaciółkę, ale ta tylko wzruszyła ramionami. Dziewczyny poszły do kuchni, a ja teraz zauważyłem, że Louis gdzieś zniknął. Chwilę później usłyszałem przeszywający wrzask.
- HARRY!!! Coś Ty zrobił z moim pokojem?! Chodź tu i się tłumacz! - darł się, więc szybko pobiegłem do jego pokoju. Lou stał na środku czystego dywanu, pomiędzy ładnie zaścielonym łóżkiem, a drewnianym biurkiem. 
- Lou, spokojnie, to nie ja, przysięgam - mówiłem cicho, jednocześnie trzymając Louisa za ramiona. Czułem, jak trzęsie się ze złości. Lou był wielbicielem bałaganu, lubił mieć ubrania na środku pokoju, stare marchewki za łóżkiem, zasłonięte rolety i zaduch. Teraz, jego pomarańczowy pokój zalewało jasne światło, a przez otwarte okno wlatywało świeże powietrze. Louis wziął głęboki oddech i oparł się na moim ramieniu. Podtrzymałem go i razem usiedliśmy na łóżku.
- Louis, uspokój się. Nam wszystkim zrobiła porządek - wyjaśniłem, a Louis zbladł.
- Zrobiła? Chyba mi nie powiesz, że to Nicole zmieniła mój pokój w pałac czystości?! - spytał, prawie płacząc. Był zrozpaczony, widziałem to po jego minie.
- Przykro mi, Lou. Wiem, jak się czujesz. Pół godziny temu leżałem na podłodze w salonie i niemal płakałem z bezradności. To, co Nicole zrobiła z naszym domem...to okropne. My lubimy bałagan, ja lubię, Ty lubisz, Zayn i Niall też. A ona w przeciągu godziny, ogarnęła cały nasz dom i zrobiła przyjęcie. My byśmy przez trzy lata tego nie wysprzątali, a jej wystarczyła godzina. Jestem w takim samym szoku jak Ty, lecz mam nadzieję, że nie wyrzucisz mnie z domu - przyznałem.
- Ciebie? Hazza, jak Ty mogłeś tak pomyśleć? - spytał łagodnie Lou i przytulił mnie.
- Co prawda, miałem taki zamiar zaraz po wejściu do domu, jak poczułem odświeżacz powietrza, ale jak tylko zobaczyłem mącznego potwora, to mi się odechciało - powiedział, śmiejąc się. Również się roześmiałem, bo fakt, Nicole z mąką na ubraniu, włosach i twarzy wyglądała komicznie. 
- Mina twojej laski była jeszcze lepsza, jak moja ją przytuliła. Maddie taka ładnie ubrana i w ogóle, a Nicole podchodzi i bach! Połowa mąki została na jej bluzce.
- No. Widziałem, jak cała zesztywniała. Zła była, bo nie ma w co się przebrać - powiedział Louis i zaczęliśmy się śmiać. Chwilę gadaliśmy o swoich dziewczynach, po czym zaczęliśmy się zastanawiać, skąd biurko wzięło się w pokoju Louisa.
- Może duchy przyniosły? - myślał Lou. - Albo się tu teleportowało? 
- Taa, samo się teleportowało. Weź Louis, nie gadaj głupot. Może je kiedyś kupiłeś i już nie pamiętasz - powiedziałem.
- Możliwe. Wiesz, co? Musimy to przeżyć. Jak nie osobno, to razem. Nasze dziewczyny są śliczne, ale w głowach jeszcze mają pstro i trzeba się nimi zająć - zadecydował Louis.
- Zgadzam się z tym w stu procentach. Chodźmy na dół, nie możemy całą imprezę siedzieć na górze - powiedziałem, po czym zeszliśmy na dół, gdzie impreza już się rozkręcała.

niedziela, 15 kwietnia 2012

Rozdział 6

< oczami Maddie >


Louis prowadził mnie parkową ścieżką, opowiadając o tym, jak się cieszy, że spotkał taką ładną dziewczynę, jak ja. Gadał i gadał, dopóki nie skończyły mu się komplementy. Wtedy on zamilknął, a ja zaczęłam się śmiać.
- Czy znasz jakieś inne słowa, oprócz komplementów? - spytałam ze śmiechem. Lou wyprostował się dumnie i spojrzał mi prosto w oczy.
-Kiedy Cię ujrzałem, od razu pokochałem. Pokochałem oczy Twe, włosy, usta i Twój śmiech. Przy Tobie chciałbym budzić się o świcie i z Tobą dalej iść przez życie - wyrecytował, a ja się rozpłakałam. To było piękne. Nie dość, że lubię One Direction, to jeszcze Louis wyznaje mi miłość. Co za piękny dzień! Kiedy Louis zobaczył łzy płynące po mojej twarzy, przytulił mnie i delikatnie otarł je wierzchem dłoni.
- Przepraszam, ale jestem niezwykle wrażliwa na piękno poezji - powiedziałam.
- To już wiem, czym będę ci poprawiał humor - zaśmiał się Lou. W końcu doszliśmy przed ich dom. Willa była duża i okazała, jak na przedmieście Londynu. Ta dzielnica była jedną z bogatszych, więc się nie zdziwiłam. 
- Louis, ja nie wiem, czy to dobry pomysł. Chłopaki mogą się nie ucieszyć na mój widok.
- No weź, skoro Harry może przyprowadzać dziewczyny, to ja też. Tylko jak oni Ciebie zobaczą, to się nieźle zdziwią, bo ja nigdy nie miałem dziewczyny. W ogóle nie oglądałem się za dziewczynami - powiedział Lou, a ja uśmiechnęłam się nieśmiało.
- Jak chcesz, to posiedzimy chwilę na dworze. W ogrodzie mamy taką ładną altankę - zaproponował chłopak.
- Chętnie. Muszę się oswoić z tym miejscem - przyznałam. Udaliśmy się do altanki i usiedliśmy obok siebie. Louis objął mnie, a ja się zarumieniłam.
- A ze mną, też się musisz oswoić? - spytał, po czym mnie pocałował. Zdziwiłam się, ale czułam, że będzie dobrze. Przytuliłam Lou i powróciliśmy do całowania ;***


< oczami Nicole >


Dochodzi osiemnasta, a ja już od dwóch godzin leżę z Harrym na łóżku. Gadamy, całujemy się, ale żadne z nas nie patrzy na zegarek. No cóż, kiedyś musiałam popatrzeć. Pocałowałam Harrego i wstałam z łóżka. Ten szybko usiadł.
- Stało się coś? - zapytał.
- Nie, tylko patrz, która godzina. Trzeba szykować imprezę - powiedziałam, na co Harry również wstał. Podniósł na mnie swoje zielone oczy  i otworzył usta, jakby coś do niego dotarło.
- Czyli mam rozumieć, że impreza będzie u nas, tak? - spytał.
- Dokładnie tak - powiedziałam z uśmiechem. Hazza spojrzał na mnie, jakby miał ochotę wywalić mnie za drzwi...


< oczami Harrego >


Nie no, spoko. Impra będzie u nas i Nicole dopiero teraz mnie o tym informuje. Przychodzi do nas rano, mówiąc że jej się nudzi, a potem oznajmia, że będzie impreza. Nie jej dom, nie jej kuchnia, nie jej własność, a ona panoszy się, jakby była u siebie! Chyba tylko blondynka może wpaść na coś takiego. 
- Tylko szkoda, że mówisz mi o tym pół godziny przed imprezą! - warknąłem, trochę wkurzony. Nicole wzruszyła ramionami, twierdząc, że ona zawsze robi to co chce. Wolałem nie wnikać w jej dalsze pomysły i poszedłem do łazienki się przebrać. Gdy byłem gotowy, wróciłem do pokoju, ale Nicole już w nim nie było. Ogarnąłem łóżko i podłogę, a następnie zbiegłem na dół. Zatrzymałem się jednak w połowie schodów. Wziąłem głęboki wdech i wolno wypuściłem powietrze z płuc. Nie wiedziałem, czy mam krzyczeć, czy płakać, czy też opieprzyć swoją dziewczynę i zapytać, co ona zrobiła. Zszedłem do salonu, a to co zobaczyłem mną wstrząsnęło. Wygląd salonu na co dzień, a jego wygląd teraz zupełnie się różnił. Kanapa była zaścielona zieloną narzutą, poduszki ładnie ułożone, na dywanie nie było ani jednego papierka, ani brudnych ubrań, na szafce pod plazmą nie było porozrzucanych płyt ani filmów, na fotelu brakowało pilotów. Wszystko było w idealnym porządku. Kanapa zaścielona, stolik pusty, dywan czysty, płyty poukładane, piloty na półce. W dodatku w powietrzu  pachniało odświeżaczem powietrza. Złapałem się za głowę. W naszym salonie było czysto. Jak chłopaki to zobaczą, to mnie z domu wyrzucą! Louis nie cierpi, gdy jest porządek. Wyszedłem na korytarz i postanowiłem sprawdzić, gdzie jest Nicole. Ponieważ na dole było cicho, szybko skoczyłem na górę. Zajrzałem do mojego pokoju, ale był pusty. Potem wszedłem do pokoju Louisa i zamarłem. Pokój Lou był istnym śmietniskiem, zawsze śmierdziało tu brudnymi ubraniami, spleśniałym jedzeniem i wokół panował półmrok, bo rolety były wiecznie zaciągnięte. Teraz, to był wręcz raj. Łóżko pościelone, na podłodze pusto, odsłonięte rolety i otwarte okno, na biurku...zaraz, skąd ono się tu wzięło?! Tutaj również pachniało świeżością, tym razem zapach konwalii. Opuściłem pokój Lou. Muszę szybko sprawdzić pokoje pozostałych. Biegiem zerknąłem do pokoju Nialla, a potem Zayna. One też przeszły metamorfozę. Został pokój Liama. Ponieważ Liam raczej regularnie sprzątał, u niego zbyt dużo się nie zmieniło. Zbiegłem na dół, prosto do kuchni. Nicole majstrowała przy piekarniku.
- Możesz mi wyjaśnić, jak Ty to zrobiłaś? - zapytałem od razu.
- Normalnie. Zrobiłam mały porządek w salonie i na górze, a teraz robię pizzę - uśmiechnęła się, nastawiając piekarnik.
- Mały porządek? A jak u licha, zdążyłaś posprzątać tak szybko? Przecież ja tylko byłem w łazience. Wychodzę z niej, a mój dom wygląda jakby przeszło tsunami! Tu jest za czysto - stwierdziłem, niemal płacząc.
- Tak ma być. Nie zrobię przecież imprezy w takim chlewie - wyjaśniła, a potem zabrała się do przyrządzania przystawek. Wyszedłem z kuchni i ruszyłem do salonu. Stanąłem przy oknie i oparłem się o zimną szybę. Było mi gorąco, byłem wściekły i jednocześnie bezradny. Chciało mi się płakać. Czułem, że nie ustoję dłużej na nogach, więc opadłem na podłogę, z twarzą wciąż przy szybie. Słowa Nicole buzowały w mojej głowie. Ona nie zrobi imprezy w takim chlewie! Ja tu mieszkam od kilkunastu dobrych lat i jeszcze nigdy nikt mi nie powiedział, że muszę posprzątać. Nikomu to nie przeszkadzało, a jej tak! Bo ona nie zrobi, bo ona zaplanowała, bo ona to, ona tamto. Zawsze to ja mówiłem dziewczynom, co mają zrobić, a one posłusznie to robiły. Czemu Nicole nie może być taka jak one? Czemu nie może być zwykłą, nieśmiałą dziewczyną? Jest w niej coś, co nie pozwala mi się jej pozbyć. Ona jest zbyt pewna siebie, zbyt odważna, zbyt energiczna. Zbyt ładna. Za bardzo mi się ona podoba, żebym mógł na nią krzyczeć. Jedyne co mi pozostało, to pogodzić się z faktem, że teraz to moja dziewczyna stawia warunki. Cóż, takie jest życie...
                                                                                                                        
Postaram się jutro dodać następny, ale nie wiem, jak będę stała z czasem, bo szkoła, lekcje itd. Piszcie komentarze ;) Buziaki ;**



sobota, 14 kwietnia 2012

Rozdział 5


< oczami Louisa >


Siedziałem na łóżku w swoim pokoju. Sam już nie wiem, co robić. Nie rozumiem, jak Harry może tak szybko zmieniać dziewczyny. To nie są zabawki, one też mają uczucia. Harry chyba tego nie rozumie. A Nicole? Druga taka, jak on. Są siebie warci, żadne z nich nie wie, co to jest prawdziwa miłość. Tylko teraz pytanie, czy ja wiem? Nigdy nie miałem dziewczyny, nigdy nawet o tym nie myślałem. Właściwie, to chciałbym wiedzieć, jak to jest mieć dziewczynę. Pewnie fajnie. Chodziłbym z nią po parku, na zakupy, zabierał na koncerty, opiekował się nią. Napewno nie chciałbym, żeby stało jej się coś złego. Chroniłbym ją, pilnował, był przy niej, gdyby mnie potrzebowała. Może już czas coś w sobie zmienić. Czas znaleźć dziewczynę.


< oczami Nicole >


Stanęłam przy oknie i wyjrzałam przez szybę. Świeciło słońce, a niebo było błękitne. Uwielbiam taką pogodę. Wyglądałam jeszcze chwilkę przez okno i cieszyłam się chwilą. Nagle, Harry objął mnie od tyłu i pocałował w policzek. Tym razem już nie piszczałam, tylko się uśmiechnęłam. Odwróciłam się i przytuliłam do niego. Przy nim, czułam się bezpieczna. Miałam wrażenie, że w jego ramionach nie stanie mi się krzywda. Było mi ciepło i przyjemnie.
- No to jak tam, księżniczko? - spytał Harry, bawiąc się moimi włosami.
- Dobrze. Od wczoraj naprawdę czuję, że żyję - odpowiedziałam.
- To fajnie. A dobrze spałaś?
- Doskonale. Wyspałam się, jak nigdy.
- Miło. Ja nie spałem prawie całą noc - powiedział Harry i ziewnął.
- Ojj. A to czemu tak?
- Bo całą noc chodziłaś mi po głowie.
- Nie, Harry, ja leżałam w łóżku - powiedziałam, śmiejąc się. Harry pociągnął mnie na łóżko i zaczął łaskotać. Śmiałam się głośno i prosiłam go żeby przestał. W końcu ustąpił, a ja usiadłam.
- Ło rany. Nigdy więcej...mi tak nie rób - wydyszałam, prawie płacząc ze śmiechu. 
- No dobrze. A tak mogę? - spytał, przyciągnął mnie do siebie i namiętnie pocałował.
- Mmm kiedy tylko chcesz - mruknęłam, między pocałunkami. Wtem do pokoju wszedł Louis. Odskoczyłam od Harrego, jak oparzona, a on wstał z łóżka.


< oczami Harrego >


Louis poprosił, żebym na chwilę do niego przyszedł. Przeprosiłem więc Nicole, mówiąc, że zaraz wracam i wyciągnąłem Lou na korytarz.
- O co chodzi? - zapytałem bez ogródek.
- Sorry Cię za rano, tak mnie jakoś poniosło - powiedział ze skruchą w głosie.
- Spoko, wiedziałem, że ci przejdzie. Dzisiaj będzie impreza, wpadniesz?
- Nie wiem, zobaczę - odpowiedział. Czy on coś przed nami ukrywa?
- Lou, wszystko w porządku? - spytałem z troską.
- Jasne, jest okej. Idź już do tej swojej Barbie, bo ona tam z tęsknoty umrze - powiedział żartobliwie, a ja uśmiechnięty wróciłem do pokoju.
- I co? - zapytała Nicole.
- A tam, przeprosił za tą scenkę w salonie i powiedział, że może przyjdzie na imprezę. Ale nie wie, czy napewno.
- Aha. Szkoda, fajny jest. Coś czuję, że bez niego impreza się nie rozkręci - powiedziała Nicole smutno.
- Nicki...posłuchaj. Znam go na tyle dobrze, że wiem kiedy mówi prawdę, a kiedy kłamie. Jak powiedział, że może przyjdzie, znaczy, że będzie. A jak znam życie, to nie dość, że się pojawi na imprezie, to jeszcze nas czymś zaskoczy, zobaczysz - powiedziałem, a Nicole uśmiechnęła się szeroko.


< oczami Louisa >


Wyszedłem z domu i wolnym krokiem poszedłem w stronę parku. Bądź co bądź, ale tylko tam mam szansę znaleźć jakąś dziewczynę. Zarzuciłem kaptur na głowę i truchtem pobiegłem alejką. Miałem dość dobrą kondycję, więc nawet się nie zmęczyłem. Chwilę później, moją uwagę przyciągnęła urocza dziewczyna. Miała brązowe włosy, ciemne oczy i rumiane policzki. Ubrana była w szarą bluzkę z długim rękawem i krótkie spodenki. Idąc, rozmawiała przez telefon. Spodobała mi się. I to jak. Muszę coś zrobić by, zwróciła na mnie uwagę. Może to przeznaczenie? Jeśli tak, to trochę temu przeznaczeniu pomogę. Dziewczyna rozłączyła się, schowała telefon do kieszeni i dalej szła przed siebie. Kiedy była metr ode mnie, lekko wysunąłem nogę. Dziewczyna potknęła się, a ja szybko ją złapałem.
- Nic Ci nie jest? - zapytałem z udawaną troską w głosie.
- Nie, nie. Wszystko dobrze. Dziękuję - uśmiechnęła się. Wtedy na mnie spojrzała. 
- Powiedz, że to sen - wyszeptała. Posłałem jej łobuzerski uśmiech.
- Zależy, co masz na myśli - powiedziałem.
- Ty jesteś Louis, z zespołu One Direction - powiedziała cicho, jakby nie wierząc.
- Tak, a Ty jesteś wyjątkowo ładną dziewczyną - zacząłem odważnie. Dziewczyna zarumieniła się jeszcze bardziej.
- Jestem Maddie - przedstawiła się.
- Jesteś jakąś naszą fanką czy coś? - spytałem.
- Nie, ale nie jesteście mi obojętni - odpowiedziała.
- Cieszę się. Słuchaj, co powiesz, jak zaproszę Cię na imprezę?
- Sama nie wiem. Znam Cię od kilku minut, ale tak szczerze, to powiem ci, że chętnie przyjdę - powiedziała wesoło.
- Tak? To super. Chodź, pokażę Ci, gdzie mieszkam - wziąłem Maddie za rękę i pociągnąłem za sobą w stronę domu.

piątek, 13 kwietnia 2012

Rozdział 4

< oczami Nicole >


Kiedy się obudziłam, słońce było już wysoko na niebie. Otworzyłam oczy i przypomniałam sobie wczorajszy dzień. Hmm. Czy to aby nie był sen? Bo jeśli nie, to Harry Styles jest moim chłopakiem. A to już coś. Wielkie coś. Wstałam z łóżka, ubrałam się w pośpiechu i poszłam do kuchni. Mama akurat gotowała obiad.
- Hejo - przywitałam się, robiąc sobie tosty.
- Witaj, skarbie. Wyspałaś się? - zapytała, mieszając zupę.
- Oj tak, spałam doskonale - odpowiedziałam, choć sama nie byłam tego pewna. Długo nie mogłam zasnąć, bo rozpierała mnie energia. Gdy już zasnęłam, spałam jak zabita. Do teraz mam wątpliwości, co do wczorajszego dnia. Tosty były gotowe, więc szybko zjadłam śniadanie, wzięłam torebkę i wybiegłam z domu, nawet nie mówiąc mamie, dokąd idę. Poszłam w stronę parku. Założyłam słuchawki do uszu i puściłam muzykę. Szłam powoli, wciąż rozmyślając.


< oczami Harrego >


Leżałem na łóżku, z zamkniętymi oczami i usiłowałem zasnąć. Nie spałem chyba pół nocy, bo ciągle myślałem o Nicole. Ta dziewczyna mnie intryguje. Ładna, fajna i ... moja. Uśmiechnąłem się na tą myśl. Byłem masakrycznie zmęczony po nocy, a chłopaki puścili na dole muzykę na cały regulator i drą się w niebogłosy. Upili się kurde, czy jak? Zerwałem się z łóżka, bo przy tym zawodzeniu nie było mowy o dalszym spaniu i zbiegłem na dół.
- Czy wyście powariowali?! Wyłączcie to! - wrzasnąłem, przekrzykując muzykę.  Jako pierwszy o mojej obecności w salonie zorientował się Lou i szybko ściszył dźwięk. Muzyka ucichła, a chłopaki spojrzeli najpierw na mnie, a potem na Louisa.
- Co się stało? - spytał spokojnie Zayn, a ja skierowałem na niego wściekły wzrok.
- Co?! Nic, zupełnie nic! Wyspać się człowiek nie może, bo wam się zachciało tu dyskotekę urządzać! - miotałem się wkurzony po pokoju w tą i z powrotem, mrucząc pod nosem przekleństwa. Liam zagrał tego "odpowiedzialnego" i wyłączył radio.
- Dobra, nie denerwuj się. Sorry, że Cię obudziliśmy - powiedział.
- Teraz już nie zasnę, więc darujcie sobie. Idę robić sobie śniadanie - powiedziałem i ulotniłem się z salonu. Kiedy robiłem kanapki, do kuchni wparował Niall z uśmiechem na twarzy.
- Co Ci tak wesoło? - spytałem ponuro. 
- A tak jakoś. Fajny był wczoraj dzień.
- Tak..fajny. Chcesz kanapkę? - zaproponowałem.
- Mmm no pewnie - odrzekł szybko i wziął dwie kanapki. Ja wziąłem jedną do ręki i wyszedłem z kuchni, zostawiając Nialla samego. Kiedy już byłem po śniadaniu, znowu nie było co robić. Poszedłem więc do salonu obgadać to z chłopakami.
- To co dzisiaj robimy? - zapytałem. Liam wzruszył ramionami, Zayn popatrzył na mnie tępo, a Louis ziewnął. Wyglądało na to, że będziemy się nudzić. Usiadłem na kanapie obok Louisa i przymknąłem oczy. 




< oczami Nicole >


Minęło sporo czasu. Włóczyłam się po parku, słuchając muzyki już ponad godzinę. Nie mam nic do roboty. Ale jak to? Ja? Przecież ja zawsze mam jakieś dobre pomysły, teraz napewno też coś mi wpadnie do głowy. Usiadłam na ławce i myślałam. Po kilku minutach, zerwałam się i wykrzyknęłam 'eureka'. Ludzie w parku dziwnie się na mnie spojrzeli, ale nie przejmowałam się tym. Szybkim krokiem ruszyłam przed siebie. Już wiem, dokąd pójdę.


< oczami  Harrego >


Nawet nie wiem, kiedy zasnąłem. Obudził mnie głos dzwonka do drzwi. Rozespany otworzyłem oczy i przeciągnąłem się. Louis poszedł otworzyć, Niall leżał na dywanie i oglądał jakiś serial, Liam siedział na fotelu obok i czytał książkę, a Zayna nie było.
Po chwili dobiegł mnie głos Lou:
- Harry! Pozwól tutaj na minutkę! - wstałem z sofy i wyszedłem na korytarz. Z początku myślałem, że to sen. Ale to było naprawdę. W korytarzu, przy Louisie stała Nicole.
- Cześć, Harry. Przepraszam, że tak bez zapowiedzi, ale nie dałeś mi swojego numeru, więc nie miałam jak zadzwonić - tłumaczyła. 
- Spoko. Fajnie, że wpadłaś. Nudzimy się tu, jak cholera. Może dzięki Tobie zacznie się coś dziać - mrugnąłem do niej. Byłem zadowolony, że przyszła. Jest wszystkim, o czym mogę teraz myśleć. Poszliśmy razem do salonu i usiedliśmy na sofie. Wziąłem Nicole na kolana, a Louis usiadł obok nas.
- Wydaje mi się, czy wczoraj mówiłeś, że to tylko koleżanka? - spytał.
- Zgadza się, mówiłem tak. Ale również wczoraj, z koleżanki stała się moją dziewczyną - powiedziałem z uśmiechem. Louisa zatkało, Niall spojrzał na mnie zdziwiony, a Liam prawie zachłysnął się powietrzem.
- Hazza, czy Ty choć przez chwilę nie możesz wytrzymać bez dziewczyny? - spytał Lou. - Tydzień temu zerwałeś z Julie, pamiętasz?
- Nie, nie pamiętam - mruknąłem. Bałem się, że Nicole się wkurzy i sobie pójdzie, ona jednak, dalej siedziała mi na kolanach. 
- Louis, daj mu spokój - powiedziała niespodziewanie. - Ja rzuciłam mojego chłopaka trzy dni temu i co z tego? Jedno się kończy, by drugie mogło się zacząć. Nie bądź zły na Harrego, zerwanie to nic takiego - broniła mnie. Lou spojrzał na nią, jakby straciła rozum, a potem machnął dłonią i uśmiechnął się kwaśno.
- Jesteście siebie warci - powiedział tylko i wyszedł z pokoju. Nicole popatrzyła na mnie smutno, ale powiedziałem jej, że mu przejdzie. 
- No to jak? Mówisz, że u was nudno, tak? - spytała. Kiwnąłem głową.
- Masz jakieś plany? - zapytałem, patrząc jej w oczy. Zarumieniła się.
- Może - odpowiedziała tajemniczo. - Co powiecie na imprezkę?
- Ja jestem za - odrzekłem szybko.
- Ja też - powiedział Niall.
- I ja - zakończył Liam, odkładając książkę.
- A co z Lou i Zaynem? - spytała Nicole.
- Bez nich to nie impreza - powiedziałem. Wtedy w progu pojawił się Zayn.
- Wielkie dzięki, Harry. Ja napewno będę - obiecał.
- A Louis? - zmartwiła się Nicole. 
- Przyjdzie. Nie martw się, nic mu nie będzie. Po prostu on lubi się czasem na coś wkurzyć lub pomyśleć nad czyjąś głupotą - zaśmiałem się. Chłopaki powiedzieli, że idą na spacer, więc w domu zostałem tylko ja, Nicole i Louis. Lou ma teraz te swoje humorki, więc poszedłem z Nicole do mojego pokoju...
                                                                                                             
Dobra, ten rozdział trochę dłuższy, bo dostałam wenę twórczą ;) Jutro dodam kolejny ;* 

środa, 11 kwietnia 2012

Rozdział 3

< oczami Harrego >


Zaprowadziłem Nicole do naszego domu. Najpierw przez dziesięć minut stała w korytarzu i mówiła, że ona dalej nie pójdzie. Pięć minut później była gotowa skoczyć z czwartego piętra, bo zapytałem, czy zamiast do salonu chce pójść do mojego pokoju. Nie no, ta dziewczyna mnie rozwala. W końcu jednak stanęło na tym, że chwyciłem ją za rękę i zacząłem z nią tańczyć po korytarzu. Korytarz łączył się z salonem, więc miałem plan, jak zaprowadzić ją do chłopaków. Zakręciłem nią kilka razy, a następnie puściłem tak, że poleciała na dywan w salonie. Pisnęła przy tym tak głośno, że nawet martwy by się obudził. Chłopaki zerwali się z kanapy, gdy Nicole spadając przysłoniła na chwilę telewizor.
- Łaa! Co to by...ło - powiedział Louis, otwierając usta ze zdumienia. Wszedłem wtedy do pokoju i zacząłem usprawiedliwiać Nicole.
- A sorry, chłopaki. Za daleko koleżankę wyrzuciło - powiedziałem ze śmiechem, podnosząc Nicole z podłogi. Dziewczyna poprawiła włosy, a potem rozejrzała się po pokoju. Zarumieniła się, widząc resztę zespołu.
- Kim ona jest? - zapytał Lou, podchodząc do mnie.
- Wpadła na mnie w parku. Albo to ja wpadłem na nią, sam nie wiem - powiedziałem.
- A więc my się martwimy, gdzie Cię wcięło, a poszedłeś dziewczyny podrywać! - zarzucił mi Liam wesoło.
- Czemu zaraz podrywać? Niee....tak tylko, gadaliśmy - zmieszałem się.
- W takim razie może przedstawisz nam swoją koleżankę, co? - zapytał Louis.
- A tak, oczywiście. Chłopaki, to jest Nicole - powiedziałem, a ona uśmiechnęła się tak uroczo, że poczułem watę w nogach.
- Cześć - przywitała się. - Przepraszam, że tak was nachodzę, naprawdę, nie miałam tego w planach, ale Harry powiedział, żebym gdzieś z nim poszła - tłumaczyła się.
- Spokojnie. Ładne dziewczyny zawsze są u nas mile widziane - powiedział Liam i puścił mi oczko. Odetchnąłem z ulgą.
- Dobra, Nicki. To jest Louis, mój najlepszy przyjaciel, a to Liam, Zayn i Niall - przedstawiłem jej wszystkich po kolei, a następnie wskazałem fotel, żeby usiadła.
- Słuchajcie, żebyście sobie nie pomyśleli, że to jakaś fanka, czy coś - zacząłem.
- Nicole...jest inna. Z jej wypowiedzi dowiedziałem się, że nie słyszała ani jednej naszej piosenki, a sam zespół zna, bo koleżanki w szkole gadają. Niesamowite, co? - spytałem, a Lou od razu załapał, o co mi chodzi.
- Ejj. Co wy na to, żebyśmy się jej ładnie zaprezentowali? - spytał Louis, a chłopcy pokiwali głowami.
- Harry, powiedz, że to nie będzie jakaś niespodzianka - poprosiła Nicole.
- Nie. To będzie wielka niespodzianka! - krzyknąłem, biorąc ją na kolana. Razem opadliśmy na kanapę. Boże, jak ona może tak głośno piszczeć?! Nie minęły dwie godziny, a nasłuchałem się więcej pisków, niż na koncercie. Zaśpiewaliśmy jej "What Makes You Beautiful", "I Should Have Kissed You" i "Another World". Nicole za każdym razem mówiła, że jesteśmy cudowni, a potem szeptała mi na ucho, że ja najbardziej. Przebywając w naszym towarzystwie, zrobiła się bardziej śmiała i odważna. Bawiły ją nasze żarty i wygłupy, była taka na luzie. Do południa imprezowaliśmy w salonie, a następnie poszliśmy do McDonalda na obiad. Wracając, śmialiśmy się i gadaliśmy, a wokół roiło się od paparazzich. Nicole z początku się przeraziła, ale później, już ją to nie obchodziło. Wróciliśmy do domu i tu rozeszliśmy się do pokoi. Zabrałem Nicole do mojego pokoju. Dziewczyna zlustrowała go wzrokiem, a potem usiadła na łóżku. Zamknąłem drzwi i przysiadłem się do niej. Delikatnie wziąłem ją za rękę, a ona oparła głowę na moim ramieniu. Poczułem zapach jej szamponu i uśmiechnąłem się do siebie. 
- To był wspaniały dzień - powiedziała. - Dziękuję, Harry.
- Ja też dziękuję. Bez Ciebie, nie było by tak fajnie - odpowiedziałem. Wtedy Nicole podniosła głowę i spojrzała mi prosto w oczy. Zamurowało mnie. Nie mogłem oderwać od niej wzroku, była zbyt ładna. Wreszcie dotarło do mnie, dlaczego tak uważam. Bo się w niej zakochałem. W jej oczach, włosach i uśmiechu. Była jak królewna z bajki, a ja marzyłem, by zostać jej księciem.
- Harry... - szepnęła cicho. Serce mi przyspieszyło.
- Co, księżniczko? - spytałem, nachylając się nad nią.
- Wiem, że może nie powinnam, ale... - nie pozwoliłem jej dokończyć zdania. Przytuliłem ją i pocałowałem. Przez chwilę siedzieliśmy i całowaliśmy się, aż w końcu  odsunęła się. Chciała dokończyć swoją myśl, lecz ja zrobiłem to za nią.
- Kocham Cię - szepnąłem, czule gładząc ją po policzku. Była taka ciepła. Jej ciemne oczy kontrastowały z jasną karnacją, a w tych blond włosach naprawdę wyglądała nieziemsko.
- Ja Ciebie też, Harry - odpowiedziała, wtulając się we mnie. Uścisnąłem ją i przymknąłem oczy. Mógłbym tak spędzić wieczność. Na łóżku, z przygaszonym światłem i z nią obok siebie. Mmm...chciało by się. Odruchowo zerknąłem na zegarek. Już po 20. Jej rodzice mogą się wkurzyć. Odciągnąłem ją na odległość ramienia i uważnie na nią spojrzałem.
- Chyba tyle na dzisiaj - powiedziałem, wstając. Nicole również wstała i zdziwiona zmarszczyła brwi. 
- Co masz na myśli? - spytała, a ja się zaśmiałem. Zachowywała się, jak typowa blondynka. Nie rozumiała niektórych tekstów, nie łapała aluzji, była nieśmiała i troszkę tępawa, ale właśnie to mi się w niej podobało. Że była inna. Wyróżniała się, bo nie ma na świecie dziewczyny, o podobnym rozumowaniu.
- Odprowadzę Cię - wyjaśniłem jej. - Już rozumiesz? - upewniłem się. Kiwnęła głową, po czym zeszliśmy na dół. Opuściliśmy dom i Nicole zaprowadziła mnie do siebie. Mieszkała niedaleko, dwie ulice dalej. Stanęliśmy na progu. 
- To do jutra - powiedziała.
- Do jutra - szepnąłem i pocałowałem ją. Chwilę później zniknęła we wnętrzu domu, a ja wróciłem do swojej willi. Chłopaki dawno spali, więc ja też zdjąłem ubrania i położyłem się do łóżka. Zasnąłem po kilku minutach.
                                                                                                          
Uff. Trzy rozdziały jednego dnia :) Czekam na komentarze ;) 



Rozdział 2

< oczami Louisa >
Opuściłem salon i poszedłem na górę, aby pogadać z Harrym. Film mi się znudził, więc postanowiłem spędzić trochę czasu z przyjacielem. Jednak kiedy wszedłem do jego pokoju, okazało się, że jest pusty. Harrego nie było. Wyszedł, a nam nic nie powiedział. Nie miałem jednak do niego żalu, może chciał pobyć chwilę sam, nie wiem. Wróciłem do salonu, po czym usiadłem na kanapie i poinformowałem chłopaków o moim odkryciu.
- Chłopaki - zacząłem, próbując odwrócić ich uwagę od durnej bajeczki, którą oglądali.
- Co? - spytał Liam, odrywając wzrok od ekranu.
- Harry gdzieś zniknął. Mówił ci może, gdzie idzie? - zapytałem, a Liam pokręcił przecząco głową.
- Po śniadaniu, jak my dokonywaliśmy wyboru filmu, on był z nami w salonie. Potem wyszedł i tyle go widziałem - powiedział. 
- Aha. No trudno, pewnie niedługo wróci - stwierdziłem, przeciągając się. Oparłem się o oparcie kanapy i zdrzemnąłem się.


< oczami Nicole >
Harry Styles. Jak to ładnie brzmi. Nie rozumiem, czemu moje koleżanki tak się nim podniecają. Jest miły, fajny, przystojny... ale nie ma w nim nic nadzwyczajnego.
- To dokąd idziemy? - spytałam z uśmiechem.
- Tam, gdzie nas nogi poniosą - zaśmiał się chłopak, a ja mu zawtórowałam.
- Wiesz, Harry. Nie rozumiem czasem moich koleżanek ze szkoły. Nie potrafią rozmawiać o niczym innym, tylko o waszym zespole.
- A to źle? - spytał zmieszany.
- Nie, nie. Tylko ja..nie wiem, co one w was i w Tobie widzą. Przecież wy też jesteście normalnym ludźmi. Macie swoje życie, kłopoty, dziewczyny... - urwałam i odwróciłam wzrok.
- Hmm. Z jednej strony tak, a z drugiej strony nie. Często w ciągu dnia nie mamy ani chwili dla siebie. Ciągle tylko próby, wywiady, spotkania. Być sławnym, nie oznacza tylko jeździć limuzyną i dobrze wyglądać. Sława to coś więcej. To obowiązek, z którym trzeba nauczyć się żyć. Nie zawsze jest nam łatwo. Wczoraj mieliśmy występ przed telewizją. Koncert trwał około dwóch godzin. Wróciliśmy mega zmęczęni, ledwo żywi. Na szczęście, dzisiaj i jutro nie mamy żadnych spotkań, ani nic, więc możemy trochę się wyluzować i odpocząć. Ale nieraz jest tak, że jednego dnia mamy koncert do 23, a następnego dnia musimy być w studio o 9. Ani się człowiek nie wyśpij, ani w ogóle. Także, jak chcesz, to powiedz to tym dziewczynom. Może zrozumieją. 
- Tak...może. A Ty? Co Ty myślisz o takim byciu sławnym? - spytałam z ciekawości.
- Ja? Cóż, podoba mi się to. Kocham moich fanów, oni często śpiewają z nami na koncertach, cieszą się. Jak widzę te uśmiechnięte twarze, te tysiące rąk, wyciągniętych w moją stronę po autograf, to aż lżej na sercu. Jedyne, co mnie drażni, to wyjście z domu. Na ulicy ludzie się gapią, dziewczyny piszczą i chcą autografy. To  trochę męczy. Ale jak się człowiek przyzwyczai, to nic nie stanowi problemu.
- Czekaj. Jak to 'ludzie się gapią'? - spytałam.
- No bo jesteś sławny. Ludzie rozpoznają mnie na ulicach, pokazują palcami. Dlatego wychodzę z domu w kapturze i okularach - uśmiechnął się do mnie.
- Jak wyglądasz bez nich? - zapytałam nieśmiało.
- Zdejmij je i sama się przekonaj - powiedział tajemniczo. Delikatnie ściągnęłam okulary Harrego, a potem zamarłam z wrażenia. Harry miał duże, zielone oczy i ciemne loki, a w dodatku uroczo się do mnie uśmiechał. Westchnęłam rozmarzona, a Harry roześmiał się.
- Tylko mi tu nie mdlej, koleżanko - powiedział.
- Bo co? - drążyłam ciekawa.
- Bo Cię złapię i nie puszczę! - Harry podciął mi nogi, a ja pisnęłam głośno. Złapał mnie i przez chwilę patrzyliśmy sobie prosto w oczy. Czułam, jak moje policzki nabierają kolorów. Wtedy Harry niespodziewanie postawił mnie na ziemi.
- Co jest? - zaniepokoiłam się. Chłopak przeleciał wzrokiem po parku, aż w końcu zatrzymał się na mnie.
- Nic. No ale wiesz, paparazzi mogą być wszędzie, a ja wolałbym uniknąć zdjęć z śliczną nieznajomą, bo zaraz na Twitterze pojawią się plotki - wytłumaczył.
- Aha - powiedziałam cicho. Nagle zrobiło mi się smutno. Czy on przypadkiem mi czegoś nie sugerował? A może on ma dziewczynę...?
- Nie smuć się. Znam miejsce, gdzie gdzie nie ma paparazzich, za to są czterej fajni kolesie, plus ja i Ty, jeśli zgodzisz się ze mną pójść - powiedział z błyskiem w oczach.
- Harry, serio mówisz? - nie dowierzałam. 
- Jeszcze jak. To idziesz czy zostajesz? - spytał wesoło.
- Oczywiście, że idę! - wykrzyknęłam radośnie. Harry ni stąd, ni zowąd, wziął mnie za rękę. Zdumiona popatrzyłam na niego, ale on tylko się uśmiechał. Zawróciliśmy w drugą stronę i ruszyliśmy przed siebie.
                                                                                                    
I jest rozdział drugi. Proszę, komentujcie. Chciałabym wiedzieć, że ktoś to czyta i że nie piszę na marne ;D

wtorek, 10 kwietnia 2012

Rozdział 1

< oczami Harrego >


Powoli otworzyłem oczy i przeciągnąłem się na łóżku. Wczorajszy koncert był niesamowity, daliśmy z siebie wszystko. Fani śpiewali razem z nami było cudownie. Po koncercie rozdaliśmy autografy i limuzyna przywiozła nas do domu. Byłem tak zmęczony, że ledwo doszedłem do swojego pokoju. Po kilku minutach już spałem, jak zabity.
Teraz jest około dziesiątej. Ziewnąłem przeciągle i zwlokłem się z łóżka. Trzeba się oporządzić. Umyłem się i ubrałem, a potem zszedłem na dół robić śniadanie. Gdy wszedłem do kuchni, zobaczyłem chłopaków. Louis, Zayn i Liam siedzieli przy stole, a Niall stał przed otwartą lodówką i penetrował jej wnętrze. Podszedłem do niego i zamknąłem drzwiczki.
- Stary, nie módl się do lodówki, tylko coś z niej wyjmij, bo inaczej nigdy nie zjemy śniadania - powiedziałem, a Niall ze smutną miną dosiadł się do stołu.
- Dobra, to co jemy? - spytałem reszty. 
- Ja chcę naleśniki - zarządał Zayn, a Liam i Niall go poparli. 
- A ja poproszę warzywną zapiekankę, tylko dużo marchewki! - krzyknął Louis, a ja się zaśmiałem.
- Dobrze, będzie jak chcesz - powiedziałem i mrugnąłem do niego. Szybko zrobiłem śniadanie, a gdy zjedliśmy, poszedłem z chłopakami do salonu, obejrzeć jakiś film.
Niestety, w naszym przypadku ciężko było coś wybrać. Liam i Zayn chcieli coś z DVD, Louis i Niall kłócili się o pilota, a ja stałem na środku salonu i nie wiedziałem, co mam ze sobą zrobić. Postanowiłem się przejść. Wziąłem ciemne okulary i zarzuciłem kaptur na głowę, by być mniej rozpoznawalnym. Wyszedłem z domu i udałem się do pobliskiego parku. W Londynie mało jest miejsc, w których można choć trochę odpocząć. Ten kawałek zieleni, w pobliżu naszego domu, to miejsce, do którego chodzę, gdy mam jakieś problemy. Szedłem chwilę parkową uliczką i myślałem, co możemy dzisiaj robić. Mamy dwa dni wolnego, to może zrobimy z chłopakami jakąś imprezę...Przez moment byłem tak pochłonięty myślami, że nie patrzyłem gdzie idę. Coś we mnie uderzyło, albo to ja z czymś się zderzyłem. Zamrugałem zaskoczony, a przede mną leżała jakaś dziewczyna. Wyciągnąłem rękę i pomogłem jej wstać.
- Przepraszam, moja wina. Zamyśliłem się - zacząłem niezręcznie. Dziewczyna tylko skinęła głową. Miała długie blond włosy i niebieskie oczy. Była ładna, nawet bardzo ładna. Uśmiechnąłem się do niej ciepło.
- Czy my się już gdzieś nie spotkaliśmy? - spytała.
- Emm nie wiem. Może - mruknąłem.
- Bo ja Cię chyba skądś kojarzę - powiedziała, uważnie mi się przyglądając. Kurcze, to pierwsza dziewczyna, która nie piszczy na mój widok. Lepiej, ona nawet nie wie kim jestem.
- Jestem Nicole - przedstawiła się, wyciągając dłoń.
- Harry - odpowiedziałem i uścisnąłem jej rękę.
- Już wiem! - krzyknęła nagle. - Ty jesteś członkiem zespołu One Direction! - powiedziała zadowolona i zdziwiona swoim odkryciem.
- Tak, to prawda - zaśmiałem się. Mina Nicole mnie rozwaliła.
- Ejj. Ty na poważnie dopiero teraz mnie skojarzyłaś? - spytałem.
- No. Nie gniewaj się, ale nie słyszałam ani jednej waszej piosenki. Zespół znam, bo moje koleżanki o was gadają - wyjaśniła, uśmiechając się. Pokiwałem głową.
- Przejdziemy się? - zaproponowałem.
- Chętnie - powiedziała i razem ruszyliśmy parkową alejką.
                                                                                                             
To pierwszy rozdział. Mam nadzieję, że się Wam spodoba ;) Piszcie komentarze i oceniajcie ;D 

Bohaterowie ;)

Harry Styles ( Hazza ) - najmłodszy członek zespołu One Direction, jest wesoły i zabawny, a przy tym uroczy ;) Ma zielone oczy i ciemne loczki ;D


Louis Tomlinson ( Lou ) - najstarszy członek zespołu One Direction, jest najzabawniejszy z całego zespołu, najlepiej dogaduje się z Harrym ;) uwielbia marchewki ;D


 Niall Horan - uwielbia jeść ;D jest leworęczny, świetnie gra na gitarze, jest miły i wrażliwy;) oczywiście członek One Direction ;pp


Liam Payne - członek One Direction, jest opiekuńczy i zdecydowany, oraz najbardziej odpowiedzialny z zespołu ;)


Zayn Malik - członek One Direction, zawsze nosi ze sobą lusterko ;) jest miły i wesoły ;D
 
Nicole - dziewczyna Harrego, jest sprytna i wesoła, z nią nie można się nudzić, zawsze ma dużo do powiedzenia, nie należy do fanek One Direction ;)

Maddie - przyjaciółka Nicole, znają się od dzieciństwa; jest zawsze uśmiechnięta i wesoła, chętnie służy pomocą przyjaciółce, lubi One Direction ;)

Lucy - kotka Nicole. Jest towarzyska i chętnie spędza czas ze swoją właścicielką ;)