wtorek, 24 kwietnia 2012

Rozdział 10

< oczami Nicole >

Razem z Harrym z resztą chłopaków siedzieliśmy na kanapie w salonie i oglądaliśmy TV. Ponieważ nie leciało nic ciekawego, szybko się znudziłam. Wzięłam Maddie za rękę i pociągnęłam ją do kuchni.
- Co jest, Nicole? - spytała z wyrzutem.
- Nic. Ale nie ma żadnego fajnego filmu w telewizji i mi się nudzi. Pomyślałam, że może gdzieś pójdziemy, na zakupy czy coś - powiedziałam. Maddie popatrzyła na mnie, potem w stronę salonu, a następnie westchnęła.
- No dobra. Ale idziemy z chłopakami - zdecydowała.
- Niech ci będzie. Przyda im się trochę ruchu - uśmiechnęłam się i wróciłyśmy do pokoju.
- Harry, ja i Maddie idziemy na zakupy, może pójdziesz z nami? - spytałam. 
- Mogę iść. Ale głowa mnie jeszcze boli - powiedział, wstając z kanapy.
- Przeżyjesz - stwierdziłam optymistycznie.
- Idę z wami - powiedział Zayn, również wstając. Wtedy obudził się Niall. Przeciągnął się, po czym szybko zerwał się na nogi.
- Która godzina? Już było śniadanie? Czemu nikt mnie nie obudził?! - krzyknął Niall i wszyscy się zaśmialiśmy.
- Zjemy na mieście. Idziesz z nami na zakupy? - zapytałam. 
- Chętnie, ale po drodze wchodzimy do pizzerii, bo jestem strasznie głodny - powiedział.
- Jak zawsze, Nialler. Czy Tobie tylko żarcie w głowie? - powiedziałam wesoło, a Niall się uśmiechnął. Jakiś czas później byliśmy już gotowi do wyjścia. Brakowało tylko Maddie, która pobiegła na górę budzić Louisa. Po chwili oboje zeszli na dół i opuściliśmy dom.
Oczywiście, naszym pierwszym celem była najbliższa pizzeria. Jakąś godzinę później chodziliśmy po różnych sklepach z ubraniami, książkami itp. Niestety, zapomniałam, że moi przyjaciele to również chłopaki z One Direction. Po wyjściu na ulicę wokół nas zaroiło się od ich fanek. Harry dał kilka autografów, a potem złapał mnie za rękę i uciekliśmy do jakiegoś sklepu. Schowaliśmy się do przymierzalni, lecz na szczęście nikt za nami nie biegł. Zdyszani wyszliśmy z przebieralni i roześmialiśmy się.
- To było niezłe - powiedziałam, a Harry mnie pocałował.
- Wiem. Nie po to mam czas wolny, żeby podpisywać autografy. Chcę go spędzić z moją dziewczyną i przyjaciółmi - opowiedział Harry i przytulił mnie. Nagle zadzwonił jego telefon. Chłopak przyłożył go do ucha.

< oczami Harry'ego >

- Tak? - powiedziałem do słuchawki.
- Harry, gdzie wy jesteście? - usłyszałem głos Lou. On też ciężko dyszał.
- W sklepie z ubraniami. A Wy? - spytałem.
- My? My siedzimy w krzakach, w parku niedaleko naszego domu. Próbowaliśmy uciec jak wy, ale fani gonili nas, aż do parku. Dopiero tu ich zgubiliśmy - powiedział Louis.
- Przyjdźcie do lodziarni w pobliżu Hyde Parku. Tam się spotkamy - zarządziłem i rozłączyłem się. Razem z Nicole ruszyliśmy w stronę lodziarni. Kilka minut później zobaczyłem chłopaków i Maddie, biegnących w naszą stronę. Razem weszliśmy do lodziarni, a chwile potem opuściliśmy ją z lodami w ręku. Cały dzień włóczyliśmy się po mieście, dopiero wieczorem wróciliśmy do domu. Odprowadziłem Nicole do domu, a następnie zawróciłem do siebie.

< oczami Louisa >

Ja też odprowadziłem Maddie pod dom. 
- Podobało ci się dzisiaj? - spytałem.
- No. Fajnie było. Dziękuję Ci za dzisiejszy dzień i za wczoraj. Naprawdę dobrze się bawiłam - powiedziała, a potem wtuliła się we mnie. Pocałowałem ją i patrzyłem jak znika za drzwiami. Wolnym krokiem ruszyłem do domu, na niebie świeciły gwiazdy, a w powietrzu pachniało latem...
                                                                                                   
Sorry, że taki krótki, ale zmęczona dziś jestem i może jutro dodam dłuższy ;) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz