< oczami Harrego >
Powoli otworzyłem oczy i przeciągnąłem się na łóżku. Wczorajszy koncert był niesamowity, daliśmy z siebie wszystko. Fani śpiewali razem z nami było cudownie. Po koncercie rozdaliśmy autografy i limuzyna przywiozła nas do domu. Byłem tak zmęczony, że ledwo doszedłem do swojego pokoju. Po kilku minutach już spałem, jak zabity.
Teraz jest około dziesiątej. Ziewnąłem przeciągle i zwlokłem się z łóżka. Trzeba się oporządzić. Umyłem się i ubrałem, a potem zszedłem na dół robić śniadanie. Gdy wszedłem do kuchni, zobaczyłem chłopaków. Louis, Zayn i Liam siedzieli przy stole, a Niall stał przed otwartą lodówką i penetrował jej wnętrze. Podszedłem do niego i zamknąłem drzwiczki.
- Stary, nie módl się do lodówki, tylko coś z niej wyjmij, bo inaczej nigdy nie zjemy śniadania - powiedziałem, a Niall ze smutną miną dosiadł się do stołu.
- Dobra, to co jemy? - spytałem reszty.
- Ja chcę naleśniki - zarządał Zayn, a Liam i Niall go poparli.
- A ja poproszę warzywną zapiekankę, tylko dużo marchewki! - krzyknął Louis, a ja się zaśmiałem.
- Dobrze, będzie jak chcesz - powiedziałem i mrugnąłem do niego. Szybko zrobiłem śniadanie, a gdy zjedliśmy, poszedłem z chłopakami do salonu, obejrzeć jakiś film.
Niestety, w naszym przypadku ciężko było coś wybrać. Liam i Zayn chcieli coś z DVD, Louis i Niall kłócili się o pilota, a ja stałem na środku salonu i nie wiedziałem, co mam ze sobą zrobić. Postanowiłem się przejść. Wziąłem ciemne okulary i zarzuciłem kaptur na głowę, by być mniej rozpoznawalnym. Wyszedłem z domu i udałem się do pobliskiego parku. W Londynie mało jest miejsc, w których można choć trochę odpocząć. Ten kawałek zieleni, w pobliżu naszego domu, to miejsce, do którego chodzę, gdy mam jakieś problemy. Szedłem chwilę parkową uliczką i myślałem, co możemy dzisiaj robić. Mamy dwa dni wolnego, to może zrobimy z chłopakami jakąś imprezę...Przez moment byłem tak pochłonięty myślami, że nie patrzyłem gdzie idę. Coś we mnie uderzyło, albo to ja z czymś się zderzyłem. Zamrugałem zaskoczony, a przede mną leżała jakaś dziewczyna. Wyciągnąłem rękę i pomogłem jej wstać.
- Przepraszam, moja wina. Zamyśliłem się - zacząłem niezręcznie. Dziewczyna tylko skinęła głową. Miała długie blond włosy i niebieskie oczy. Była ładna, nawet bardzo ładna. Uśmiechnąłem się do niej ciepło.
- Czy my się już gdzieś nie spotkaliśmy? - spytała.
- Emm nie wiem. Może - mruknąłem.
- Bo ja Cię chyba skądś kojarzę - powiedziała, uważnie mi się przyglądając. Kurcze, to pierwsza dziewczyna, która nie piszczy na mój widok. Lepiej, ona nawet nie wie kim jestem.
- Jestem Nicole - przedstawiła się, wyciągając dłoń.
- Harry - odpowiedziałem i uścisnąłem jej rękę.
- Już wiem! - krzyknęła nagle. - Ty jesteś członkiem zespołu One Direction! - powiedziała zadowolona i zdziwiona swoim odkryciem.
- Tak, to prawda - zaśmiałem się. Mina Nicole mnie rozwaliła.
- Ejj. Ty na poważnie dopiero teraz mnie skojarzyłaś? - spytałem.
- No. Nie gniewaj się, ale nie słyszałam ani jednej waszej piosenki. Zespół znam, bo moje koleżanki o was gadają - wyjaśniła, uśmiechając się. Pokiwałem głową.
- Przejdziemy się? - zaproponowałem.
- Chętnie - powiedziała i razem ruszyliśmy parkową alejką.
To pierwszy rozdział. Mam nadzieję, że się Wam spodoba ;) Piszcie komentarze i oceniajcie ;D

Podoba mi sie! me gusta ! ;D
OdpowiedzUsuń