< oczami Harrego >
Zaprowadziłem Nicole do naszego domu. Najpierw przez dziesięć minut stała w korytarzu i mówiła, że ona dalej nie pójdzie. Pięć minut później była gotowa skoczyć z czwartego piętra, bo zapytałem, czy zamiast do salonu chce pójść do mojego pokoju. Nie no, ta dziewczyna mnie rozwala. W końcu jednak stanęło na tym, że chwyciłem ją za rękę i zacząłem z nią tańczyć po korytarzu. Korytarz łączył się z salonem, więc miałem plan, jak zaprowadzić ją do chłopaków. Zakręciłem nią kilka razy, a następnie puściłem tak, że poleciała na dywan w salonie. Pisnęła przy tym tak głośno, że nawet martwy by się obudził. Chłopaki zerwali się z kanapy, gdy Nicole spadając przysłoniła na chwilę telewizor.
- Łaa! Co to by...ło - powiedział Louis, otwierając usta ze zdumienia. Wszedłem wtedy do pokoju i zacząłem usprawiedliwiać Nicole.
- A sorry, chłopaki. Za daleko koleżankę wyrzuciło - powiedziałem ze śmiechem, podnosząc Nicole z podłogi. Dziewczyna poprawiła włosy, a potem rozejrzała się po pokoju. Zarumieniła się, widząc resztę zespołu.
- Kim ona jest? - zapytał Lou, podchodząc do mnie.
- Wpadła na mnie w parku. Albo to ja wpadłem na nią, sam nie wiem - powiedziałem.
- A więc my się martwimy, gdzie Cię wcięło, a poszedłeś dziewczyny podrywać! - zarzucił mi Liam wesoło.
- Czemu zaraz podrywać? Niee....tak tylko, gadaliśmy - zmieszałem się.
- W takim razie może przedstawisz nam swoją koleżankę, co? - zapytał Louis.
- A tak, oczywiście. Chłopaki, to jest Nicole - powiedziałem, a ona uśmiechnęła się tak uroczo, że poczułem watę w nogach.
- Cześć - przywitała się. - Przepraszam, że tak was nachodzę, naprawdę, nie miałam tego w planach, ale Harry powiedział, żebym gdzieś z nim poszła - tłumaczyła się.
- Spokojnie. Ładne dziewczyny zawsze są u nas mile widziane - powiedział Liam i puścił mi oczko. Odetchnąłem z ulgą.
- Dobra, Nicki. To jest Louis, mój najlepszy przyjaciel, a to Liam, Zayn i Niall - przedstawiłem jej wszystkich po kolei, a następnie wskazałem fotel, żeby usiadła.
- Słuchajcie, żebyście sobie nie pomyśleli, że to jakaś fanka, czy coś - zacząłem.
- Nicole...jest inna. Z jej wypowiedzi dowiedziałem się, że nie słyszała ani jednej naszej piosenki, a sam zespół zna, bo koleżanki w szkole gadają. Niesamowite, co? - spytałem, a Lou od razu załapał, o co mi chodzi.
- Ejj. Co wy na to, żebyśmy się jej ładnie zaprezentowali? - spytał Louis, a chłopcy pokiwali głowami.
- Harry, powiedz, że to nie będzie jakaś niespodzianka - poprosiła Nicole.
- Nie. To będzie wielka niespodzianka! - krzyknąłem, biorąc ją na kolana. Razem opadliśmy na kanapę. Boże, jak ona może tak głośno piszczeć?! Nie minęły dwie godziny, a nasłuchałem się więcej pisków, niż na koncercie. Zaśpiewaliśmy jej "What Makes You Beautiful", "I Should Have Kissed You" i "Another World". Nicole za każdym razem mówiła, że jesteśmy cudowni, a potem szeptała mi na ucho, że ja najbardziej. Przebywając w naszym towarzystwie, zrobiła się bardziej śmiała i odważna. Bawiły ją nasze żarty i wygłupy, była taka na luzie. Do południa imprezowaliśmy w salonie, a następnie poszliśmy do McDonalda na obiad. Wracając, śmialiśmy się i gadaliśmy, a wokół roiło się od paparazzich. Nicole z początku się przeraziła, ale później, już ją to nie obchodziło. Wróciliśmy do domu i tu rozeszliśmy się do pokoi. Zabrałem Nicole do mojego pokoju. Dziewczyna zlustrowała go wzrokiem, a potem usiadła na łóżku. Zamknąłem drzwi i przysiadłem się do niej. Delikatnie wziąłem ją za rękę, a ona oparła głowę na moim ramieniu. Poczułem zapach jej szamponu i uśmiechnąłem się do siebie.
- To był wspaniały dzień - powiedziała. - Dziękuję, Harry.
- Ja też dziękuję. Bez Ciebie, nie było by tak fajnie - odpowiedziałem. Wtedy Nicole podniosła głowę i spojrzała mi prosto w oczy. Zamurowało mnie. Nie mogłem oderwać od niej wzroku, była zbyt ładna. Wreszcie dotarło do mnie, dlaczego tak uważam. Bo się w niej zakochałem. W jej oczach, włosach i uśmiechu. Była jak królewna z bajki, a ja marzyłem, by zostać jej księciem.
- Harry... - szepnęła cicho. Serce mi przyspieszyło.
- Co, księżniczko? - spytałem, nachylając się nad nią.
- Wiem, że może nie powinnam, ale... - nie pozwoliłem jej dokończyć zdania. Przytuliłem ją i pocałowałem. Przez chwilę siedzieliśmy i całowaliśmy się, aż w końcu odsunęła się. Chciała dokończyć swoją myśl, lecz ja zrobiłem to za nią.
- Kocham Cię - szepnąłem, czule gładząc ją po policzku. Była taka ciepła. Jej ciemne oczy kontrastowały z jasną karnacją, a w tych blond włosach naprawdę wyglądała nieziemsko.
- Ja Ciebie też, Harry - odpowiedziała, wtulając się we mnie. Uścisnąłem ją i przymknąłem oczy. Mógłbym tak spędzić wieczność. Na łóżku, z przygaszonym światłem i z nią obok siebie. Mmm...chciało by się. Odruchowo zerknąłem na zegarek. Już po 20. Jej rodzice mogą się wkurzyć. Odciągnąłem ją na odległość ramienia i uważnie na nią spojrzałem.
- Chyba tyle na dzisiaj - powiedziałem, wstając. Nicole również wstała i zdziwiona zmarszczyła brwi.
- Co masz na myśli? - spytała, a ja się zaśmiałem. Zachowywała się, jak typowa blondynka. Nie rozumiała niektórych tekstów, nie łapała aluzji, była nieśmiała i troszkę tępawa, ale właśnie to mi się w niej podobało. Że była inna. Wyróżniała się, bo nie ma na świecie dziewczyny, o podobnym rozumowaniu.
- Odprowadzę Cię - wyjaśniłem jej. - Już rozumiesz? - upewniłem się. Kiwnęła głową, po czym zeszliśmy na dół. Opuściliśmy dom i Nicole zaprowadziła mnie do siebie. Mieszkała niedaleko, dwie ulice dalej. Stanęliśmy na progu.
- To do jutra - powiedziała.
- Do jutra - szepnąłem i pocałowałem ją. Chwilę później zniknęła we wnętrzu domu, a ja wróciłem do swojej willi. Chłopaki dawno spali, więc ja też zdjąłem ubrania i położyłem się do łóżka. Zasnąłem po kilku minutach.
Uff. Trzy rozdziały jednego dnia :) Czekam na komentarze ;)
fajne opowiadanie czekam na następne :* :D
OdpowiedzUsuńfajne podoba mi się :P
OdpowiedzUsuń