< oczami Harrego >
Usłyszałem, jak do mieszkania wbiła reszta chłopaków. Liam, wszedł do salonu, rozejrzał się, a potem ujrzał mnie, leżącego na podłodze przy oknie. Pozostali szybko do mnie podbiegli i kucnęli wokół.
- Hazza, co Ci się stało? - spytał Zayn z poważną miną.
- Łeb mi pęka, nie wiem już, co robić, słabo mi z nerwów, czekam tylko, aż przyjdzie Louis i wyrzuci mnie z domu - powiedziałem ponuro.
- Stary, zrobiłeś porządki? - spytał Niall, rozglądając się po pokoju.
- Po pierwsze, to nie ja. A po drugie, to módlcie się, żeby to tylko były porządki.
- Harry, powiedz nam spokojnie co się stało. Widzę przecież, że masz doła - powiedział Liam z troską. Wtem dobiegł mnie z kuchni głos Nicole.
- Harry, skarbie, pomożesz mi? - spytała słodkim głosem. Chwyciłem poduszkę z kanapy i zasłoniłem nią twarz.
- Zabierzcie ją ode mnie - wymamrotałem niewyraźnie.
- Nicole? Przecież to twoja dziewczyna. Jak Ty możesz chcieć się jej pozbyć? - zapytał Zayn, a ja walnąłem go poduszką.
- Idźcie do swoich pokoi, to zobaczycie, jak mogę - warknąłem i wstałem z podłogi. Chłopaki w podskokach pobiegli na górę, a po chwili usłyszałem głośny wrzask Zayna i żałosne zawodzenie Niallera.
- Mój pokój! Co się z nim stało?! - wrzeszczał Zayn.
- Mój śmietnik z podłogi zniknął! Ja chcę go z powrotem! - jęczał Niall. Liam wstał i też chciał pójść do swojego pokoju, ale powstrzymałem go, mówiąc że u niego nic się nie zmieniło.
- W naszym domu nareszcie jest czysto - stwierdził ze zdziwieniem Liam.
- Za czysto jak dla mnie i dla Lou - odpowiedziałem.
- Czy to wszystko sprawka Nicole? - spytał Liam. Weszliśmy do kuchni, blat zastawiony był miskami z chipsami, żelkami i chrupkami, były talerze pełne kanapek, jakieś przeróżne sałatki, wielka pizza, soki, pepsi i alkohol. Liam wyglądał, jakby zobaczył ducha.
- Jak widzisz tak - odparłem, a Liamowi opadła szczęka. Wziąłem go pod ramię i chciałem wyprowadzić z kuchni, ale Nicole przytrzymała mnie za łokieć.
- A Ty dokąd?! - spytała z oburzeniem. - Masz to wszystko zanieść na stół do salonu! - nakazała. Wyrwałem się jej i poszedłem z Liamem w stronę salonu. Na korytarzu dołączyli do nas Zayn i Niall. Wtedy drzwi do domu otworzyły się i wszedł Louis z jakąś dziewczyną. Pociągnął nosem, skrzywił się, a gdy już myślałem, że będzie krzyczał, on uśmiechnął się ciepło. Lecz mimo wszelkich starań, każdy z nas doskonale wiedział , że Lou udaje.
- Chłopaki, przedstawiam wam Maddie - powiedział na wstępie. Nagle z kuchni wybiegła Nicole, cała w mące i z majonezem na twarzy. Zaczęliśmy się śmiać, a ona to zignorowała i przytuliła dziewczynę Louisa.
- Maddie! Co Ty tu robisz?! - wykrzyknęła radośnie, a potem obie zaczęły się przytulać i cieszyć.
- Nicole, mogłabym Ci zadać to samo pytanie! Ja jestem dziewczyną Louisa - powiedziała Maddie.
- A ja dziewczyną Harrego - pisnęła szczęśliwa Nicole i przytuliła Maddie.
- To wy się znacie? - spytał zdezorientowany Louis.
- Jesteśmy najlepszymi przyjaciółkami - powiedziała Maddie, otrzepując bluzkę z mąki. - Fuj, Nicki, obrudziłaś mnie - skarciła przyjaciółkę, ale ta tylko wzruszyła ramionami. Dziewczyny poszły do kuchni, a ja teraz zauważyłem, że Louis gdzieś zniknął. Chwilę później usłyszałem przeszywający wrzask.
- HARRY!!! Coś Ty zrobił z moim pokojem?! Chodź tu i się tłumacz! - darł się, więc szybko pobiegłem do jego pokoju. Lou stał na środku czystego dywanu, pomiędzy ładnie zaścielonym łóżkiem, a drewnianym biurkiem.
- Lou, spokojnie, to nie ja, przysięgam - mówiłem cicho, jednocześnie trzymając Louisa za ramiona. Czułem, jak trzęsie się ze złości. Lou był wielbicielem bałaganu, lubił mieć ubrania na środku pokoju, stare marchewki za łóżkiem, zasłonięte rolety i zaduch. Teraz, jego pomarańczowy pokój zalewało jasne światło, a przez otwarte okno wlatywało świeże powietrze. Louis wziął głęboki oddech i oparł się na moim ramieniu. Podtrzymałem go i razem usiedliśmy na łóżku.
- Louis, uspokój się. Nam wszystkim zrobiła porządek - wyjaśniłem, a Louis zbladł.
- Zrobiła? Chyba mi nie powiesz, że to Nicole zmieniła mój pokój w pałac czystości?! - spytał, prawie płacząc. Był zrozpaczony, widziałem to po jego minie.
- Przykro mi, Lou. Wiem, jak się czujesz. Pół godziny temu leżałem na podłodze w salonie i niemal płakałem z bezradności. To, co Nicole zrobiła z naszym domem...to okropne. My lubimy bałagan, ja lubię, Ty lubisz, Zayn i Niall też. A ona w przeciągu godziny, ogarnęła cały nasz dom i zrobiła przyjęcie. My byśmy przez trzy lata tego nie wysprzątali, a jej wystarczyła godzina. Jestem w takim samym szoku jak Ty, lecz mam nadzieję, że nie wyrzucisz mnie z domu - przyznałem.
- Ciebie? Hazza, jak Ty mogłeś tak pomyśleć? - spytał łagodnie Lou i przytulił mnie.
- Co prawda, miałem taki zamiar zaraz po wejściu do domu, jak poczułem odświeżacz powietrza, ale jak tylko zobaczyłem mącznego potwora, to mi się odechciało - powiedział, śmiejąc się. Również się roześmiałem, bo fakt, Nicole z mąką na ubraniu, włosach i twarzy wyglądała komicznie.
- Mina twojej laski była jeszcze lepsza, jak moja ją przytuliła. Maddie taka ładnie ubrana i w ogóle, a Nicole podchodzi i bach! Połowa mąki została na jej bluzce.
- No. Widziałem, jak cała zesztywniała. Zła była, bo nie ma w co się przebrać - powiedział Louis i zaczęliśmy się śmiać. Chwilę gadaliśmy o swoich dziewczynach, po czym zaczęliśmy się zastanawiać, skąd biurko wzięło się w pokoju Louisa.
- Może duchy przyniosły? - myślał Lou. - Albo się tu teleportowało?
- Taa, samo się teleportowało. Weź Louis, nie gadaj głupot. Może je kiedyś kupiłeś i już nie pamiętasz - powiedziałem.
- Możliwe. Wiesz, co? Musimy to przeżyć. Jak nie osobno, to razem. Nasze dziewczyny są śliczne, ale w głowach jeszcze mają pstro i trzeba się nimi zająć - zadecydował Louis.
- Zgadzam się z tym w stu procentach. Chodźmy na dół, nie możemy całą imprezę siedzieć na górze - powiedziałem, po czym zeszliśmy na dół, gdzie impreza już się rozkręcała.
Masz talent do pisania :)
OdpowiedzUsuń