czwartek, 19 kwietnia 2012

Rozdział 8

< oczami Harry'ego >


Kiedy zeszliśmy na dół, impreza już trwała. Zayn puścił muzykę, a Liam nalał każdemu po lampce wina. Uśmiechnąłem się i razem z Lou poszliśmy do salonu. Cały czas rozmawialiśmy i śmialiśmy się. Liam i Zayn sięgnęli po piwo, po chwili dołączyli do nich pozostali. Ja też postanowiłem się napić, żeby zapomnieć o nerwach i przesadnym porządku, który panował w całym domu. Niespełna pół godziny później, wszyscy byliśmy już nieźle wstawieni, Lou, Zayn i Niall najbardziej. Maddie i Nicole siedziały na kanapie i popijały pepsi, a ja i Liam patrzyliśmy, co robią chłopcy. W tym towarzystwie, chyba tylko Liam i dziewczyny byli trzeźwi, bo mi alkohol też uderzył do głowy. W radiu puścili jakiś szybki kawałek, więc Louis zerwał się na środek salonu i zaczął tańczyć, robiąc przedziwne akrobacje. Zawodził przy tym niesamowicie. Następnie zaczął kręcić się w kółko, jęcząc przy tym, że robi samolocik. Wszyscy zaczęliśmy się śmiać, a kilka minut później, Lou opadł na podłogę. Szybko jednak się podniósł, a potem wyciągnął mnie i Zayna na 'parkiet'.
- A teraz ręce w górę i kręcimy bioderkami! - darł się Lou, a ja i reszta siedząca na sofie pokładaliśmy się ze śmiechu. Zayn jednak był tak zalany, że przyłączył się do Louisa i wspólnie odwalali jakieś wygibańce na podłodze. Patrząc na nich, sam miałem ochotę potańczyć, ale bałem się, że źle się to wszystko skończy. Zerknąłem na Liam'a, który siedział na fotelu, pijąc piwo, a potem na Nicole. Rozmawiała z Maddie i głośno się się śmiała. W tym momencie cała złość na nią mi przeszła. Usiadłem obok niej na kanapie i objąłem ją. Spojrzała na mnie nieufnie, ale zaraz potem przytuliła się do mnie. Siedzieliśmy przytuleni na kanapie, obok Nicole siedziała Maddie i z błyskiem w oczach obserwowała Louisa. Śmiała się z niego, jak gadał niestworzone rzeczy. W pewnym momencie podszedł do niej i zapytał, czy za niego wyjdzie. Maddie otworzyła szeroko oczy i pokręciła ze śmiechem głową.
- Lou, pogadamy rano, jak będziesz trzeźwy - powiedziała, a on popatrzył na nią tępo i wrócił do tańca z Zaynem. W końcu Zayn zaczął biegać po pokoju, krzycząc przy tym, że ściga go Lord Voldemort, a Louis chwiejnym krokiem gonił za nim, wołając Avada Kedavra! Skończyło się na tym, że Zayn potknął się o poduszkę leżącą na podłodze i się wywrócił i potem już nie wstał. Louis zaś łaził po pokoju w poszukiwaniu swojego delikwenta, mamrocząc pod nosem coś niezrozumiałego. Nagle usłyszałem jakieś hałasy dobiegające z kuchni. Zanim wstałem, aby zobaczyć co się dzieje, do salonu wbiegł Niall, cały w mące ziemniaczanej. Maddie zakryła usta ręką, aby powstrzymać śmiech, ja siedziałem zdezorientowany na sofie, a siedzącej obok mnie Nicole opadła szczęka.
- Zapomniałam schować mąki do szafki... - powiedziała cicho. 
- To była mąka?! Ja myślałem, że to cukier! - krzyknął Niall, strzepując z siebie mąkę. Chwilę później usiadł obok nas i wziął się za jedzenie. Patrzyłem ze zdziwieniem, jak na pizzę nakłada sobie żelki, chipsy i polewa to majonezem. Ja bym czegoś takiego nie przełknął. Nicole skrzywiła się, gdy Nialler na raz połknął cały posiłek. Następnie sięgnął po wino, wypił chyba z trzy kieliszki, a przy czwartym już nie wiedział, co się z nim dzieje. Odłożyłem kieliszek na stół, a Niall położył się na drugiej kanapie i zasnął. Spojrzałem na zegarek. Dochodziła 23. Wypiłem dwie lampki wina, a gdy chciałem brać czwartą, Nicole wzięła mnie za rękę i pociągnęła na parkiet. Tańczyliśmy po pijaku jak nienormalni, śmialiśmy się i śpiewaliśmy coś niewyraźnie. W pewnym momencie Nicole weszła na Zayna śpiącego na podłodze, zamachała rękami i przewróciła się, a ja razem z nią. Oboje byliśmy tak zalani, że gadaliśmy jakieś pierdoły. Godzinę później Liam odprowadził Maddie do któregoś pokoju na górze, zgasił światło w salonie i poszedł spać. Ja leżałem na dywanie obok Nicole, całowaliśmy się przez chwilę, od czasu do czasu zerkając na Louisa błądzącego w ciemnościach po domu. Lou chodził to po salonie, to po kuchni, to po korytarzu, mruczał przy tym jakieś piosenki i co chwilę w coś wchodził. Gdy już prawie spałem, przytulony do Nicole, usłyszałem głośny trzask tłuczonego szkła. Coś się zbiło, a potem było słychać głośne łup! i zapadła cisza. Po długiej i głośnej imprezie wreszcie zapadła noc.
                                                                                         
Na dzisiaj tyle, bo więcej już nie zdążę ;) Proszę o komentarze! ;** 

2 komentarze:

  1. Koniecznie musisz pisac dalej .! Naprawde piszesz super a w niekturych mometach nie moge przestac sie smiac .! HHhaha

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję ;** Staram się, ale nie wiem, czy coś z tego będzie. Mało osób wchodzi na mojego bloga, więc może nie warto pisać dalej..No nic, w każdym razie dziękuję za komentarz! ;** <33

    OdpowiedzUsuń